Posty

Wyświetlanie postów z październik, 2015

SANATORIUM DOROTY GELLNER - OPERETKA Z TĘŻNIĄ W TLE

Obraz
Kiedyś w naszym języku funkcjonowało poetyckie określenie "jechać do wód". Do wód jeździło się nie byle jakich, tylko leczniczych. Zresztą wód u celu mogło nie być wcale, a jedynie klimat, bo "jechać do wód" po jakimś czasie zaczęło znaczyć po prostu wyjazd do uzdrowiska. W uzdrowisku można było ugrzęznąć na lata, jak się to przytrafiło niejakiemu Hansowi Castorpowi. Niebezpieczeństwo polegało na tym, że "u wód" zakładano sanatoria, które poza leczeniem i odpoczynkiem oferowały rozmaite inne terapie. Na przykład terapię wykwintem, kulturą oraz flirtem. Wytwarzało się też oczywiście braterstwo/siostrzeństwo w dolegliwościach.      Dojrzałym owocem kultury uzdrowiskowej, że tak powiem, jest książeczka-żart Sanatorium Doroty Gellner i Adama Pękalskiego. Zbiór siedemnastu krótkich historii opisuje jeden turnus od A do Z, to jest od wieczorka zapoznawczego do wieczorka pożegnalnego. Ujęła mnie - bez ogródek napiszę. Choć nie do moich wspomnień się odwołu…

PIĘTNAŚCIE KROKÓW Grzegorza Gortata

Obraz
Książki Grzegorza Gortata to interesujące zjawisko w literaturze dla młodych. Robi fantastykę, ale osobliwą, poza mainstreamem, za to silnie zakorzenioną w literackiej tradycji. Każdej z czterech powieści wydanych przez oficynę Ezop patronują Kafka i King, użyczając fragmentów opowieści za motta. Pełne pasji książki Gortata są na wskroś kafkowskie i kingowskie.      Od Kafki Gortat wziął między innymi sposób kreowania fantastycznego świata. Wymyśla przestrzenie umowne, teatralne, sugestywne jak scenografia z filmów ekspresjonistów, a fabuły narysowane są w stosunkowo niewielu słowach, prostymi obrazami, za pomocą silnie działających szczegółów. To nie są historie pisane, by się w nich rozpłynąć i doznać ulgi. W tych światach w ogóle nie da się zamieszkać (a obietnicę rozpłynięcia się w fabule składa współczesna fantastyka, mało ekstrawagancka, stroniąca od eksperymentów). Między innymi dlatego, że z większości wieje smutkiem i niepokojem. Miasta pretekstowe, z nowotworami nazw, im…