Posty

Wyświetlanie postów z styczeń, 2014

Śnieżek i Węgielek - "przygoda, przygoda, każdej chwili szkoda!"

Obraz
Śnieżek jest niepokalanie białym, puszystym kotem, Węgielek - czarnym jak sadza psem. Mieszkają zgodnie w małym domu z kominem z czerwonej cegły. Fakt, że są parą dystyngowanych zwierząt domowych, nie oznacza, że nie marzą o przygodzie. Pewnego razu z kominka wypada butelka. Ekscytująca wiadomość w niej zawarta pochodzi od Kosmicznych Kotów - zapraszają do siebie w odwiedziny. Śnieżek i Wegielek z różności na strychu wygrzebują dwa srebrzyste skafandry i wznoszą się w nich ponad ziemską atmosferę. Tak zaczyna się Podróż do gwiazd, pierwsza cześć cyklu o Śnieżku i Węgielku duetu Wechterowicz/Woldanska-Płocińska. 

"Anastazy" Wechterowicza i Kidawy

Obraz
Jamniczek posiada głowę, środek i tylną część ciała. W środku ma kiszkę. Ostatecznie wszystko, co żyje, ma w środku jakąś kiszkę.                                                                                Julian Antonisz
     Widzieliście kiedyś animowany film awangardowego polskiego twórcy Juliana Antonisza Jak działa jamniczek? Jeśli nie widzieliście, naści:



     Lubię pogodę Antoniszowego Jamniczka bijącą się z twardym racjonalizmem życia, humanistyczno-ekologiczną (że tak powiem) wymowę animacji, podawaną w formie wzruszającego nonsensu. Cudowna jest lektorka chichocząca nad tekstem, który właśnie wygłasza - Antonisz wybrał pensjonariuszkę domu starców, a tekst czytała a vista. No i jest elektrokapuściocha. A dlaczego Antonisz? Ponieważ mam przed sobą książkę - rozweselacz, piętnastominutówkę dobrą na posępny chłód krótkich dni.

Arka czasu

Obraz
Człowiek musi pamiętać, żeby się bać, nawet kiedy się nie boi.
                                                                             Marcin Szczygielski Arka czasu

Arka czasu Marcina Szczygielskiego w roku 2013 nagrodzona została przez Fundację ABC. Szczygielski zgarnął Grand Prix po raz drugi*. Czy stało się tak dlatego, że napisał dobrą książkę, czy też dlatego, że popełnił fabułę o survivalu żydowskiego chłopca? Nagrodzono wykonanie czy temat?   Do tej pory ceniłam Szczygielskiego. Ma on to, czego przeważnie brakuje mi u twórców literatury dla dzieci: szczyptę szaleństwa. W czasach, kiedy dziecięce książki to biznes, wytwórstwo - wystarczy dorwać niewyeksploatowany temat, poobserwować bestsellery, czyli upodobania młodego czytelnika, podlizać się dorosłym umiejętnie wsadzoną nauką - Szczygielski pokazuje, że jest pisarzem, któremu udaje się robić literaturę, a nie edukacyjny produkt literaturopodobny. Książki doraźne, edukujące, muszą powstawać, bo narracją z bohaterem l…

Drugie i trzecie życie książek

Obraz
Podobno Polacy nie czytają, bo książki są za drogie. Mi w niedzielę udało się wydać na trzy książki mniej, niż na kawę w Starbucksie. Mniej, niż na kolorowy kobiecy miesięcznik. Zapłacić mniej, niż za paczkę papierosów/ hamburgera/ bilet do kina/ butelkę wina. Pachną słodko, zżółkły, ale nawet nie myślą, żeby się rozpadać. Mają oszczędny, elegancki design oraz ten nieoceniony format i ciężar, które pozwalają na swobodne umieszczenie książki w dłoni. Powstały niemal pięćdziesiąt lat temu, w tym chmurnym PRL-u, w którym książkom żyło się dobrze, jak nie w oficjalnym obiegu, to w gorącym nurcie obiegu drugiego. Dwie z nich mają całkiem świeże odpowiedniki w topowych wydawnictwach. Erich Maria Remarque: Trzej towarzysze*. Richard Hughes: Orkan na Jamajce. Carson McCullers: Zegar bez wskazówek. Zacna treść w kształtnej formie. Kolejne życie dostaną, kiedy zostawię je gdzieś dla następnych czytelników. W tramwaju? Na ławce? W jednym z miejskich regałów łasych na książki? Na koleżeńskiej lub…

Życzę sobie...

Obraz
Dodaję do blogowych propozycji swoje noworoczne "życzę sobie i Wam". Moim stałym życzeniem jest, byśmy spoglądali na książki trzeźwo, ciesząc się z bogactwa rynku, z ilustratorskiej i tekstowej obfitości, nie traktując książek jak hamburgerów: kupić, pożreć, zapomnieć, wołać o więcej. Książka to nie jest też jogurt z krótkim terminem przydatności do spożycia - gdy minie marketingowy hałas wokół niej, powinna wciąż cieszyć.      Jak dało się zauważyć, rok 2013 był rokiem reprintów, kontynuacją mody na tekstowy oldskul (Doktor Muchołapski Erazma Majewskiego, ale i Ossendowski w Wydawnictwie Zysk i s-ka w niezwykle przyjaznej cenie, ponowne wydanie Milnego z ilustracjami Sheparda w Egmoncie i wiele innych). 
     Coraz więcej interaktywnych i pięknych książek o sztuce - właściwie słuszność, dobrze, by książka o sztuce uwodziła formą. Coraz więcej pięknie zaprojektowanych przewodników dla dzieci - bezkonkurencyjne Dwie Siostry (osobna kategoria przewodniki retro, nie tylko p…