Posty

Wyświetlanie postów z 2019

ROK, W KTÓRYM NAUCZYŁAM SIĘ KŁAMAĆ Lauren Wolk - What has been seen...

Obraz
Koniec dzieciństwa wiąże się z kosztowaniem owoców z drzewa poznania. Od zawsze próbuje się trwałości reguł, zakazo-nakazów, ale w pewnym momencie do małego człowieka dotrze ich umowny charakter i to, że ŚWIADOMIE można wybrać niegodziwość, a wtedy niekoniecznie dla sprawcy otworzy się piekło. Moralność stanie się zatem zbiorem precedensów. Zaistnieją rzeczy – nieodwracalne - których nikt nie będzie umiał naprawić. Nieopisanym wstrząsem będzie spostrzeżenie, że być głodnym miłości nie zakłada, iż się miłość dostanie. Serce pęknie i nikomu nie będzie się chciało go skleić. Ech, czarne te wizje dorosłości, kto chciałby dorastać do czegoś takiego.   


      Ale kiedy czytałam opowieść Lauren Wolk, przypomniało mi się różnopostaciowe zakaźne zło z „Ciemno, prawie noc”. W powieści Bator najbardziej wstrząsający był fatalizm: zło rodzi zło, a ci którzy niegdyś byli ofiarami, z precyzją godną dobrze nakręconego mechanizmu, a nie ludzkiej duszy podatnej na powiewy wszelakie, z duż…