Posty

Wyświetlanie postów z luty, 2013

Urodziny jeszcze

Niespodziewanie na pierwsze urodziny Nieparyża dostałam prezent. Od nieznanego mi z pozakomputerowego świata czytelnika bloga. Prezent i piękny list. Dziękuję za tę przemyślność - sprawiła wielką radość.  Nadaje za to honorowe obywatelstwo Nieparyża.

Urodziny

Ahoj, piraci.  Dziś Nieparyż kończy rok.  To był miły rok. Mnóstwo nowych książek, kilkoro dobrych i miłych ludzi poznanych dzięki książkom. Pisanie o czytaniu mnie cieszy. Czytanie o pisaniu też. Czytanie bez pisania również jest dobre - te najważniejsze książki są niewysłowione.Czytam znacznie, znacznie więcej, niż piszę - to się zmieni na korzyść pisania. Mam ambitny plan pisania częstszego, oczywiście uporządkowania tego, co się tu pokazuje. Pokończenia tekstów - kopii roboczych jest prawie tyle, co opublikowanych postów.  Wstawiłabym wierszyk lub obrazek, ale nic mi do głowy nie przychodzi!




Bądź mą Walentynką Tierieszkową!

Obraz
Walentyna Tierieszkowa była pierwszą kobietą w przestrzeni kosmicznej. Najpierw w kosmos poleciał pies*, później człowiek, następnie kobieta. Pod patronatem kosmonautki Walentyny Tierieszkowej i Walentego, świętego od zakochań i silnych umysłowych niedyspozycji, kilka szalonych cytatów i kilka odlotów na orbitę miłości.. Dzień dobry, dziś święty Walenty.
Dopiero co świtać poczyna;
Młodzieniec snem leży ujęty,
A hoża doń puka dziewczyna.
Poskoczył kochanek, wdział szaty,
Drzwi rozwarł przed swoją jedyną
I weszła dziewczyna do chaty,
Lecz z chaty nie wyszła dziewczyną.      Piosenkę śpiewa nie sprośny żołnierz czy karczemna dziewka, ale cna Ofelia, to "biedne dziewczę, wyzute z szlachetnej władzy rozumu", w czwartym akcie Hamleta. Święty Walenty sprawuje nad nią szczególną pieczę: nie tylko się dziewczyna zakochała, ale również oszalała. Wiemy, jak skończyła się ta historia, poniżej znana wariacja Millais na temat śmierci Ofelii

     W innej trującej opowieści mamy pa…

Przysmak, przedsmak, sam smak

Obraz
Zanim pojawi się (już zaraz) reszta o Kastnerze, perełka na wieczór i zarazem zapowiedź kolejnego posta:



Płytki i szczelinki

Gdy na spacerze jestem w Londynie,
to po chodniku, jak po drabinie
chodzę, wyłącznie na płytkach stając. 
Wówczas niedźwiedzie, które się czają,
by porozgryzać na odrobinki
tych, co nastąpią gdzieś na szczelinki,
wracają do swych nor lub do klatki,
a ja im wtedy mówię: "Niedźwiadki,
żaden nie będzie ze mnie pożytek,
bo ja przenigdy nie schodzę z płytek".

Małym niedźwiadkom już leci ślinka:
"Niech no on stanie gdzieś na szczelinkach..."
Duże udają, że przypadkowo
się umówiły tutaj z bratową,
że nie obchodzi ni ociupinkę
ich, czy na płytkę, czy na szczelinkę
staniesz. Lecz wierzą w to tylko głupki.
Bo to jest ważne, gdzie stawiasz stópki.
I to jest miłe, tak móc powiedzieć"
"Chodzę, po płytkach! Patrzcie, niedźwiedzie!" 









Fajerwerki wyobraźni - Erich Kastner "35 maja"

Obraz
Dziś tłusty czwartek, a od jutra do popielcowej środy - mięsopust. Jak lepiej uczcić ostatnie dni karnawału, niż przedstawiając książkę tak bardzo karnawałową? Książki Ericha Kastnera powinny być czytane przez tych dorosłych, którzy literaturę dziecięcą traktują pobłażliwie, odmawiając jej artyzmu, głębi i skomplikowania. Lekcją obowiązkową powinno być zwłaszcza 35 maja, albo jak Konrad pojechał konno do mórz południowych. Ożywczy prąd nonsensu i wyobraźni, który płynie przez tę historię, jest częścią literackiego i kulturowego oceanu.

     Wszystko zaczyna się 35 maja. W takim szczególnym dniu* zdarzyć się może wiele, zwłaszcza, że jest to czwartek. Bowiem czwartki to dla głównych bohaterów specjalne dni tygodnia. Stryj Rabarbar, stary kawaler, raz w tygodniu odbiera ze szkoły bratanka Konrada i spędzają razem cały dzień. To przywilej dla nich obu: stryj-samotnik raz w tygodniu ma dziecko, Konrad - swawolę i dzień spędzany według przedziwnych reguł.  Pierwsza zasada: j…

Erich Kastner

Obraz
Dziś było słońce. Jakie to zaskakujące widzieć, że pod chmurami, które są z nami od tak dawna, niebo wcale nie wypłowiało!      Czytam książkę Pożyczalscy idą w świat. To wspaniała opowieść, rozkoszuję się poszczególnymi jej zdaniami! Część druga nie tylko nie jest gorsza od pierwszej, ale świetnie ją dopełnia, gdzie indziej kładąc akcenty, uwydatniając inne cechy bohaterów. Prawdziwi z nich mali robinsonowie! Doskonałe są wszystkie piętra opowieści Norton... Ale o kolejnych częściach przygód niedużych ludzi kiedy indziej. Dziś o Erichu Kastnerze. Napisano o nim wiele, ale ja chcę się podzielić nie tylko sentymentem, jaki mam dla Kastnera, ale moim nieustającym zachwytem.


     Miałam o nim napisać dawno temu, już kiedy wiosną w Zamku na wymianie książek wpadła mi w ręce Mania czy Ania. Od Magdy w podarunku dostałam Emila i detektywów oraz 35 maja, albo jak Konrad pojechał konno do mórz południowych. Na odbiór osobisty Latającej klasy jestem umówiona. Zaś Michałka z pudełka od zapa…