Posty

Wyświetlanie postów z listopad, 2012

Tarantula, Klops i Herkules - Ryms - kwartalnik o książkach dla dzieci i młodzieży

Tarantula, Klops i Herkules - recenzja nowej książki Joanny Olech na Rymsie.

Wierszyki domowe. Sześć i pół tuzinka wierszyków Rusinka - Ryms - kwartalnik o książkach dla dzieci i młodzieży

Tutaj moja recenzja Wierszyków domowych Michała Rusinka, zilustrowanych przez Joannę Rusinek.
A tutaj próbka tych domowych żarcików:


Co to takiego adapter?
Rodzaj pterodaktyla?
Który raz połknął raptem
daktyle, a w nich bakcyla?

Nie. Bo adapter się obraża,
gdy z dinozaurem go bezczelnie
się myli. Na nim się odtwarza
płyty - te czarne, jak patelnie.

Tak. Wyginęły adaptery,
jak dinozaury - lecz inaczej:
bo można spotkać je na strychach,
zaś dinozaurów nie ma. Raczej*.

*są za to płyty zespołu T.REX,
ale to całkiem inna rzex.

Dla Kaye :)

Kaye nominowała mnie do zabawy blogowej w "liebster blog". Kaye, co z tym dalej zrobić? Nie wiem :) Odpowiadam na pytania,  nominacji dalszych, póki co, ni ma :)
1.   Czy prowadzenie bloga wzbogaciło Twoje życie? Jeśli tak, w jaki sposób? 2.  Z jakiego wpisu, który został opublikowany na Twoim blogu jesteś najbardziej dumny/a i dlaczego? 3. Czy możesz podać przykład książki, której ekranizacja jej dorównuje lub ją twórczo uzupełnia? 4. Jak definiujesz "szczęście"? 5.   Czy historia rzeczywiście jest "nauczycielką życia"? Jaka jest Twoja opinia? 6.   Kto jest Twoją największą inspiracją? 7.   Jakie swoje przyzwyczajenie widziałbyś chętnie u swojego dziecka? 8. W jakiej umiejętności chciałbyś/łabyś się doskonalić?  9. Co najbardziej lubisz w miejscu, w którym mieszkasz? 10. Jeśli mógłbyś/mogłabyś przywrócić do naszego życia jedną staroświecką rzecz/zwyczaj, co by to było? 11. Jakie jest Twoje najszczęśliwsze wspomnienie z dzieciństwa?

1. Tak. Pisanie jest uwalnianiem…

Gdzie są ojcowie, pytam?

Obraz
Mamy listopad, a w listopadzie, jak mówi Bator, otwierają się szczeliny, przejścia... Zaznaczam, poniższe to uwagi, nie recenzja. Będą spojlery, więc lepiej czytać po lekturze. 


Styl. GatunekPożarłam najnowszą książkę Joanny Bator Ciemno, prawie noc. Pięćset stron z przerwą na sen. Najpierw podczas czytania narzuciło mi się to, za co lubię Bator i co stale mnie drażni, kiedy nie używa tego z umiarem: pięknezdania. Każde jak trafienie w środek tarczy. Kiedy zbyt długo poszczególne zdania skupiają na sobie moją uwagę i tracę z oczu większe całości, zaczynam się zastanawiać, czy pisarz sam nad nimi panuje i czy są one wszystkim, co dostanę. Bator często nadużywa błyskotek. Jednak w odpowiednim momencie wartkim strumieniem popłynęła opowieść. Mam sentyment do postaci o imieniu Alicja. Zwłaszcza kiedy w króliczą norę zmienia się Wałbrzych. Z jednej strony o mocy tej książki świadczy hipnotyczny wpływ - nie odłożyłam, póki nie skończyłam. Z drugiej strony często potrząsałam głową ze zło…

Pożyczalscy znowu się do nas wprowadzą...

Obraz
Ale się cieszę!      Wydawnictwo Dwie Siostry, które w serii "Mistrzowie ilustracji" wznowiło wspaniałą Gałkę od łóżka Mary Norton, zilustrowaną kiedyś przez Szancera, wyda w grudniu tego roku najsławniejszą książkę Norton: Kłopoty rodu Pożyczalskich z ilustracjami... TAK! Emilii Dziubak! Kiedy zobaczyłam u nich Gałkę od łóżka, pomyślałam, że przyjdzie czas na rodzinę Pożyczalskich. Myśl ta ostatnio powróciła przy okazji wertowania Niedoparków, dla których Pożyczalscy są niewątpliwie dobrą literacką tradycją... A poznanie sagi rodu Pożyczalskich było dla mnie w dzieciństwie niesłychane: zaglądałam we wszystkie szpary między rurami i ścianą. Tylko czy Pożyczalscy mogliby zamieszkać w bloku z wielkiej płyty?
     Figlarna okładka, na której Arietta (?) moczy stópki w kieliszku absyntu (???) zapowiada bardzo smakowitą zawartość. 


Sama Niewinność

Obraz
Mam wiele cząstkowych definicji dobrej książki. Przyjemność. Bogactwo pozwalające czytać lub oglądać wiele razy. Wartość mierzy się ilością myśli, skojarzeń i poszukiwań, jakie książka rodzi. Górnolotnie. Ale takie myśli przy okazji oglądanio-czytania Domu, nowości z Bony.  Dom to owoc współpracy J. Patricka Lewisa, amerykańskiego pisarza i poety piszącego dla dzieci oraz Roberto Innocentiego, znanego u nas jako ilustrator pięknego Pinokia, wydanego w zeszłym roku przez poznańskie wydawnictwo Media Rodzina (posiadam - piękny ubiegłoroczny gwiazdkowy prezent od Szefowej).      Tych dwóch, pisarz Lewis i ilustrator Innocenti, współpracowało już w 2002 roku, tworząc The Last Resort, surrealistyczną opowieść o wędrówce artysty  w poszukiwaniu utraconej wyobraźni, która ulotniła się, udała się w długą podróż do Nie-Wiadomo-Gdzie. Chciałabym ją przeczytać i przeoglądać.



Chciałabym mieć w ręku Rose Blanche*, wydaną w 1985 roku historię niemieckiej dziewczynki, której dorastanie przypadło…

ryms!

A moją recenzję Niezwykłego Świętego Mikołaja Svena Nordqvistamożna zobaczyć tutaj :)

Nominacje polskiej sekcji IBBY

Polska sekcja IBBY ogłosiła coroczne nominacje w konkursie na Książkę Roku. Mamy tu dwie kategorie: nominacje literackie i nominacje za grafikę. Wiele z tych książek znam i cenię. Na przykład Bezsenność Jutki, Wierszyki domowe Rusinka, czy Ciepło - zimno Anny Czerwińskiej-Rydel, albo z nominowanych za grafikę Wszystko gra czy Złe sny (dyskusyjne, czy ta ostatnia książeczka jest książką dla dzieci...)

Większość nominacji zgarnęły wydawnictwa oferujące niemal wyłącznie literaturę dziecięcą. Widać ofensywę wydawnictwa Muchomor. Estetykę mają spójną, choć nie wszystko mi się podoba. Na przykład ich "szorstkie" okładki, które się trochę strzępią...

NOMINACJE LITERACKE
Paweł Beręsewicz Wszystkie lajki Marczuka (wydawnictwo Literatura, Łódź 2012)Dorota Combrzyńska-Nogala Bezsenność Jutki (wydawnictwo Literatura, Łódź 2012)Anna Czerwińska-Rydel Ciepło – zimno. Zagadka Fahrenheita (wydawnictwo Muchomor, Warszawa 2011)Anna Czerwińska-Rydel Życie pod psem według Artura Schopenhauera (wy…

Mój komputer zaczął seplenić

Oprócz f i t klawiatura przestaje wbijać mi również z. Ponieważ muszę się siłować z materią, zastosowanie zaczyna mieć zasada dic aliter hic - inaczej to wyraź :D benedyktyńskie wydrapywanie tekstu i świadomość słowa, oto co mam dzięki mojemu gratowi. Nawiasem mówiąc stos notatek na temat DroodaDana Simmonsa nie przerodzi się chyba w posta. Jednak, co gorsza, póki co w posta nie zamieniły się notatki do Arthura and George'aJuliana Barnesa. A to już źle. Znowu zamiast, ajajaj. Udręki pisarza  z niekończeniem/formułowaniem mogą być tak inspirujące, jak ukończone pisanie, udręki bloggera już nie...
    Czytam Walkę kotów Mendozy. Zaczynają mi się podobać te omownie ibardziej zaciemniające niż rozjaśniające wielosłowie, które do tej pory mnie u niego drażniło. Konieczność odkrywania, co ten czy ów ma na myśli, czyni owoc zrozumienia słodszym. Ponadto podoba mi się samo wprowadzenie w sytuację, uzasadniające użycie peryfraz: bohater, którego mogę nie lubić (ze względu na sposób, w j…

Post kobiety, która zarabia czytając

Obraz
"Odbiór osobisty" - wiecie, co to? Kiedy przedmiot kupiony na Allegro przechodzi z rąk do rąk bez pośrednictwa poczty. Robi się mniej handlowo, a bardziej przyjaźnie, kiedy widać, w jakie ręce trafia książka. Sama jestem ciekawa ludzi sprzedających mi określone tytuły. 
   Czytam Jerzego Kędzierskiego Opowieść mężczyzny, który zarabia śpiąc. Dzięki takiemu "hrabalowemu" pisaniu definiującemu życie jako sumę niedużych momentów, które sami nasycamy ważnością, dzięki wałęsaniu po Poznaniu i gawędziarskiemu stylowi, dzięki tytułom książek, czuję się dobrze z gościem, który pisze tak, jakby oddychał - naturalnie. Jacek, bohater i narrator się wałęsa*, a jako włóczęga podpatruje i podsłuchuje. Na przykład studentów z Moraska, którzy wyprysnęli wzburzeni z wykładu jakiegoś humanisty z Fredry.  Zresztą jeden z przyjaciół Jacka, Michał, na ból głowy czyta sobie Beniaminowe Pasaże...


     Ujmuje mnie wczesne wstawanie Jacka z tej opowieści, niedoścignieni trapiści: 3.15. …

Był sobie słoń

Obraz
Pora roku ciemna, wszystko gnije, staje się bure. Niedługo może - tak być powinno - spadnie śnieg. W ogrodzie tylko badyle, chociaż może... znajdziemy tam jeszcze kogoś.      Ma na imię Pomelo. Tak jak większy, gruboskórny krewniak pomarańczy. Jednak ani nie jest wielki, ani do schrupania. Gdzie w systematyce zwierząt ma swoje miejsce Pomelo, miniaturowy słoń ogrodowy? No tak... właśnie dodaliśmy nowe zwierzę do zoologii fantastycznej. Zamieszkało w dwóch książeczkach wydanych w sierpniu tego roku przez Zakamarki: Pomelo ma się dobrze pod swoim dmuchawcem i Pomelo jest zakochany. Dwie książki pasujące do ręki, o zaokrąglonych rogach (nie ukłują), półtwardej oprawie, soczystych kolorach. Przyjemne.Czułe. Zabawne.

     Pomelo jest różowy, maleńki i ma długą trąbę. Mieszka pod dmuchawcem, kumpluje się z osobnikami swego wzrostu, motylami i ślimakami. Czasem ma kłopoty z poczuciem własnej wartości. Kiedy wyjątkowo długa trąba plącze się i może za nią pociągnąć byle motyl, o byciu księc…

B@jki czyli b@łagan, a może nawet b@nał

Obraz
W BISie wyszły na dniach B@jki Marcina Pałasza. B@jki to historie dobrze wszystkim znane, ale przekształcone właśnie tak, jak sugeruje "małpa" w tytule. To uwspółcześnione miksy dobrze znanych baśni. Motywy ze starych opowieści wędrują, splatają się i, co ważniejsze, nabierają współczesnych rumieńców. Kapturek jest nie czerwony, a zielony. Królewna jest Śmieszka, a nie Śpiąca, czy Śnieżka. Smok, jak kiełbasa, jest podwawelski. Bohaterowie mówią i myślą  "po dzisiejszemu", posługują się gadżetami ze współczesnego świata. Zmieniają się punkty ciężkości i punkty widzenia: bohaterem może zostać ktoś nieoczekiwany, jak robak wędkarza, który łowi rybkę (złotą). 



    Znany zestaw chwytów? A jakże, doskonale znany! Sama pisałam (tutaj) o Baśniach Magdaleny Samozwaniec, dowcipnych i miejscami niewesołych uwspółcześnionych wersjach znanych bajek, w których nacisk położono na opowiedzenie o kobiecości, rolach kobiety i mężczyzny.      Pisałam (tutaj) o Górach Żmijowych Zygm…