Posty

Wyświetlanie postów z lipiec, 2014

O robakach i ideach - NAJWIĘKSZA PODRÓŻ DOKTORA DOLITTLE

Obraz
Jest lato, prawda? Od kilkunastu dobrych dni? Przez nawał pracy prawie go nie zauważyłam. Wytchnieniem bywało baśniowe Tysiąc jesieni Jakuba de Zoeta Davida Mitchella. Prześwietna rzecz druga, która uratowała mnie od szaleństwa podczas niedawnej ślimaczo powolnej podróży pociągiem, to Niemcewicz od przodu i tyłu Karola Zbyszewskiego. Pojawi się tu jeszcze w swoim czasie.      Natomiast egzotyka związana z literaturą dziecięcą, to powrót do Puddleby nad rzeką Marsh, dzięki wydawnictwu Znak, wznawiającemu trzy mniej znane opowieści Huhg Loftinga: Doktora Dolittle i tajemnicze jezioro, Największą podróż doktora Dolittle i wkrótce też Doktora Dolittle na księżycu. Tutaj zajmę się środkową (jej pierwsze wyd. 1927r., pierwsze polskie wyd. 1960r.).


     Jan Dolittle, angielski weterynarz, który poznał mowę zwierząt, to jedna z ikon literatury dziecięcej. Zabawna trzódka stałych mieszkańców jego domu porozumiewając się z nim i między sobą tworzy coś w rodzaju rajskiej rodziny skupiającej…

Ale Rzeźnia...

Obraz
Słoneczne lato. Zieleń w stanie najwyższego nasycenia. Założę się, że wieczorem będzie burza. Dokąd w niedzielę zabłądzić w Poznaniu? Nogi mogą zanieść nas na Rzeźnię. Pisałam o niej kilkakrotnie, a właściwie o łupach z niej wyniesionych. Zainteresowanych szczegółami odsyłam tu. Jeśli człowiek zgodzi się na hałas-tłok i szwendanie wśród niezbyt czystych staroci rozkładanych w kartonach lub na plandece na ziemi, to za kilka złotych będzie miał książki - tyle, na ile akurat kieszeń pozwala. Co do tej pory wyniosłam, wiecie. Za to kilka razy zostawiłam (na później? głupia!) świetne rzeczy - Księgę portretowych zażaleń na przykład, napisaną przez Jerzego Kiersta z genialną oprawą graficzną Bohdana Butenki.      Uwielbiam egalitaryzm Rzeźni. Tutaj wdzięczne wazony Rosenthala stoją obok szkaradnych durnostojek. Możliwe, że owe durnostojki, jelonki, łowickie panienki z wypłowiałą buzią, wazoniki polewane w ciapki i z napisem zdobiły czyjeś salony, dopóki właścicielowi się nie zmarło i n…

Innocenti w Poznaniu i Nieparyżu

Obraz
W czerwcu w Nieparyżu było bardzo pracowicie. W mieście pojawiło się jedynie Na wysokiej górze, natomiast poza blogiem pisał się pewien ważny tekst, do którego, moi mili, teraz powstają obrazki. Następnie powstanie przód, tył, grzbiet i reszta. Klej lub szycie, jeszcze nie wiem, półskórek lub skóra na życzenie. Złocone brzegi stron. Bajdy, oczywiście, ale tylko dwa ostatnie zdania. Lubicie miasta? Będzie o mieście. W związku z powyższym jestem chodzącą tremą, zaniedbałam wstawienie kilku zdjęć i pisanie tekstów.
     23 maja tego roku w Księgarni z Bajki miałam przyjemność prowadzić spotkanie z Roberto Innocentim. Przyjechał do Polski w związku z warszawskimi targami książki, odwiedził też Poznań, w którym swą siedzibę ma wydająca go Media Rodzina. W tym roku bowiem w Polsce ukazał się jego Czerwony Kapturek w wielkim mieście (do którego tekst napisał Aaron Frisch) oraz Wyspa skarbów przełożona na nowo przez Andrzeja Polkowskiego, a przez Włocha zilustrowana. Wcześniej, jak wiecie…