Posty

JUŻ, JUŻ! Katarzyny Wasilkowskiej

Obraz
     Katarzyna Wasilkowska opatrzyła Już, już! wstępem i posłowiem wyjaśniającym, skąd się wzięła powieść - z jej własnego przerażenia prawdziwą historią dziesięciolatki leczonej w szpitalu psychiatrycznym z uzależnienia od gier. Ale książka już w chwili wydania zaczęła funkcjonować w oszałamiającym kontekście: pandemii. Życie skurczyło się do mieszkań, internet stał się oknem na świat. Jak nigdy wcześniej martwimy się o to, jak na dzieci wpłynie izolacja i stałe podpięcie do komputera i smartfona* O Już, już! Katarzyny Wasilkowskiej napisano trafnie . Pisano, co mnie bardzo cieszy, nie tylko w sferze czytelników "profesjonalnych", ale też na serwisach i stronach, na których ponoć toczy się prawdziwe życie czytelników książek** Ode mnie też kilka słów. Czy wypada o tej książce pisać, oglądając ją od strony uznania dla konstrukcji? Sama pytam, więc sama odpowiadam: podwójnie tak.       Po pierwsze dlatego, że od lat widzę książki dla niedorosłych pękające pod naporem treści

PACZŁORKOWCY Jarosława Murawskiego i Mai Wolnej

Obraz
     Kiedy czytałam  Paczłorkowców  przypomniała mi się satyryczna seria  Tata, a Marcin powiedział  sprzed prawie trzydziestu lat. We wczesnych latach dziewięćdziesiątych to był powiew świeżości! Byli tylko dwaj bohaterowie, ojciec i syn. Zwodniczo, wręcz rozkosznie dziecięcy dziewięciolatek swymi pytaniami, wątpliwościami, przenikliwością (czyli de facto ujawnianiem skrytych w głowie młynów nieustannie mielących informacje) wpędzał ojca w popłoch. Dawał radę przegadać ojca w niecałe dziesięć minut. I wiecie co, podejrzewałam, że nie było żadnego Marcina ani ojca Marcina. Że był to tylko pretekst dla syna, by móc wywoływać anarchistyczne treści.       Serial potwierdzał to, co dzieci przeczuwały: że świat nie jest monolitem, dorośli bywają rzetelni i uczciwi, ale też chaotyczni i niespójni. I że one same mają prawo do odpowiedzi na nurtujące pytania. Trzydzieści lat po serialu świat się jeszcze mocniej skomplikował. A co z próbami wyjaśnienia go niedorosłym?       Paczłorkowcy to ks

Skarby! Skarby! Abner Graboff CO POTRAFIĄ KOTY?, BYŁA RAZ STARSZA PANI

Obraz
 Wydawnictwo Kropka, imprint Marginesów, dobrze zaczęło swą działalność na wydawniczym rynku: podarowało nam Abnera Graboffa (podziękujmy za to solennie wydawczyni i redaktorce Annie Czech!). Amerykanin z egzotycznym nazwiskiem pochodził z rodziny rosyjskich emigrantów. Był freelancerem, twórczym, ale bez daru do interesów. Tworzył reklamy, projektował dziesiątki książkowych okładek i obwolut, okładki płyt, pracował przy produkcji filmów animowanych. Bardzo płodny, tworzył przez dwie dekady; od literackiego startu w 1954 roku - The Sun Looks Down z  tekstem Miriam Schlein - ilustrował cudze teksty i tworzył książki autorskie.* Graboff radykalnie odciął się od kanonu dziecięcej ilustracji realistycznej, określanej przez jego syna Jona stylem "Dicka i Jane"**. Wśród inspiracji artystycznych ojca Jon Graboff wymieniał Rothko, Picassa, Braque'a, Miro. Humor, śmiała ekspresja, eksperymentalne techniki od razu stały się jego znakiem rozpoznawczym. Niewątpliwie wpływ na to miał

Walking on broken glass Lustrzana tom 2. Zaginieni z Księżycowa

Obraz
 Christelle Dabos urodziła się w 1980 roku, a więc nie jest pewne, czy dorastała żywiąc się Harrym Potterem , książkami Cornelii Funke, Zmierzchem , Cassandrą Clare, Mrocznymi materiami , Gaimanem. Ale to wszystko otaczało ją, cały ten ruch wydawniczy kształtujący współczesnych nastolatków i młodych dorosłych, bo Dabos debiutowała w 2013 roku. I choć wiele tendencji czy chwytów przez nią użytych dobrze znam, to przecież nie jest tylko zręczną kopistką cudzych pomysłów. I szczerze mówiąc, czuję jakbym czytała Niebezpieczne związki w wersji young adult, a nie powieść w stylu Sarah J. Maas. Aż trudno mi uwierzyć, że  Lustrzanna to debiut, bo (i wiem to po dwóch tomach) jest to cykl zdumiewająco spójny, zarówno jeśli chodzi o kreację świata przedstawionego, rozwój fabuły, sposób tworzenia bohaterów, jak i warstwę filozoficzną. Fabuła zredagowana jest bardzo precyzyjnie, wiedza o tym świecie ładnie nam przyrasta, spodziewajcie się, że kręgi wtajemniczenia będą się rozszerzać.   Rzeczywist

Książki o nocy cz.3 W głębi snów

Obraz
Poranek wczesny Jadę pospiesznym Wprost do Warszawy Załatwiać sprawy Pociągiem do Warszawy Julian Tuwim Taki Tuwimowy figlasek niesforny na przystawkę! W trzecim z cyklu poście wracamy do nocy w książkach dla dzieci, tym razem wspomnieniowo. Mignęło mi na facebooku Gdy zapadnie noc Tadeusza Kubiaka/Bogusława Orlińskiego, wydane przez NK w 1984 roku. Gejzery nostalgii w komentarzach, powtarzające się deklaracje, że ta książka zobaczona w dzieciństwie dawała wgląd w jakiś świat tajemniczy. Przede mną leży książka o rok młodsza, bo wydana w 1985 roku przez nieocenioną Krajową Agencję Wydawniczą. Coście wtedy robili? Byliście już w ogóle? Ja przeżyłam pasowanie na zerówkowicza. Lewa dłoń zaczęła wyraźnie rządzić kredką i długopisem. Albo już, albo wkrótce zakocham się w Robinie z Sherwood, wodę z mózgu robił mi serial Szagma albo zaginione światy. Notowania Listy Przebojów Programu Trzeciego z 1985 roku pokazały  Kayleigh, So far Away, Sztukę latania, Kreona, We Don't Need Another He

Książki o nocy cz.2 Gdzie jest noc

Obraz
Były dwie siostry: Noc i Śmierć, Śmierć większa, a Noc mniejsza Dawno temu wpadł mi w ręce Nochal czarodziej Agnieszki Wolny-Hamkało. Wydana przez Format wierszowana historia o łasym na bajki miejskim czarodzieju, jednocześnie wdzięczna i paskudna, wyrwała ze mnie wielokrotne i wielkie "co co co". Od wtedy jestem fanką jej poczucia humoru: śmierdzi miksturą jak szczurzy rosołek / w którym się mieści spleśniały podołek / pomidor sprzed roku i glucior kapusty / dwie glisty, jęk kota i serce langusty .  Błogością napełnia mnie myśl, że od 2007 roku, mimo faktu, że poezja nie jest dla nas chlebem powszednim, ukazało się kilka jej książek. Między innymi  Gdzie jest noc,  połamany w książkę wiersz, zainspirowany dziecięcym pytaniem, gdzie się chowa noc, kiedy jej nie ma. Nie całkiem dziecięca książka, ale ani Poetka, ani wydająca jej książki Marta Lipczyńska-Gil z Hokus-Pokus, nie przepadają za ścisłymi kwalifikacjami wiekowymi. Komu w ręce wpadnie.  Żyjemy za dnia i jest on dla na

Widziałem pięknego dzięcioła

Obraz
Tak nam się w Polsce historia poskładała, że pierwszy września, dzień powrotu z wakacji do szkoły, jest zarazem rocznicą wybuchu wojny wszystkich wojen. Za mojego dzieciństwa tego tematu w dziecięcych książkach nie unikano. Ujmowany był na różne sposoby, przede wszystkim powieściowo. Pamiętam "Na niby i naprawdę" Zofii Lorentz, wakacje, lato, napięcie wyczuwalne nawet dla dziecięcych bohaterów, opis doznań, kiedy nadleciały pierwsze samoloty. Pamiętam wielokrotnie czytaną "Tarninę" Jerzego Szczygła i to, jak mocno mi ta solidarnie budowana tarninowa kryjówka i wzajemne opiekowanie się sobą kilkorga chłopców przypomniało arkę żydowskich dzieci Marcina Szczygielskiego. Śmierć Stefka, nie wiem, czy nie pierwsza śmierć książkowa... A tu mam coś, co jest jednocześnie piękne i niebywale poruszające, koniec świata złapany przez ośmioletniego chłopca, który w wakacje prowadził dziennik, czyli odrabiał kaligraficzne zadanie umożliwiające mu przejście z klasy do kla