RYŚ MIASTA Katarzyny Wasilkowskiej / DROBIAZGI TAKIE JAK TE Clare Keegan

 * Bagatelki, drobiazgi * 


Nie każdy bohater nosi pelerynę, niektórzy noszą marynarkę, kapelusz, białe adidaski. Zamiast laserem z oczu, strzelają uśmiechem, życzliwością mocniejszą niż nić Spidermana. Ich supermocą jest bycie na miejscu zawsze, gdy potrzeba. Jak (super)bohater w "Rysiu miasta" Katarzyny Wasilkowskiej.



Był czas, kiedy siedmioletni Ryś miał dziadka. Za czasów Rysia dziadek był już postury mikrej, kroku drobnego. Kurczył się stopniowo; z posady drwala przeszedł na etat stróża, a kiedy odjęto mu także stróżowską budkę, został opiekunem swego wnuka. Mały Ryszard zauważył osobliwą rzecz: jego dziadek nie tylko nad nim sprawował pieczę. Każdego dnia zabierał go na obchód miasta, żeby dyskretnie i niestrudzenie rozdawać to, co nazywał bagatelkami. Bagatelką bywało pozdrowienie, kupienie rurki w podupadającej budce ze słodyczami, wysłuchanie czyjejś historii, przekomarzanki z marynarzami. Dziadek dostrzegał, że psy w mieście nie mają gdzie się wybiegać albo że pewnemu konkretnemu psu ciągniętemu na sznurku rozpaczliwie widać żebra. I umiał temu zaradzić. 



Pewnego dnia Ryś przywdzieje strój, który - ach, serce się rozdziera - nadal pachnie dziadkiem. I przejmie misję dreptania od człowieka do człowieka. W przebieraniu zawiera się "tęsknię za tobą" (symbolicznie - dostrzeżenie podobieństwa) W naśladownictwie - "podziwiam cię".

Nie mogę wyjść ze zdumienia, jak literacko doskonałe, potężnie skondensowane opowiadanie wyszło spod pióra Wasilkowskiej. Nie ma ono jednego adresu; w zależności od wieku i osobistych doświadczeń odsłoni się głębia, a wskazówka emocji będzie się przechylać od radosnego rozbawienia przez czułą melancholię do zasępienia nad pokręconą hierarchią wartości tego świata. "Ryś miasta" może być przygodową opowieścią o psotnej parze, idealną dla dzieci od lat sześciu w górę. Hymnem dziękczynnym dla najlepszego dziadka na świecie, który podchwycą małe i dorosłe wnuki. Opowieścią o wychowywaniu skupionym na tu i teraz, zamiast na szumnym Projekcie "Dziecko".

Miejmy nadzieję, że pewnych rzeczy nie widzi się w ich okrutnej dobitności, kiedy się jest małym czytelnikiem. Czym jest magia znikania pozwalająca dziadkowi na dyskretne superbohaterstwo? Czyżby ten rodzaj niewidzialności, który wytwarzają staruszkowie, gdy przestają się liczyć dla świata? A właśnie na emeryturze, gdy dziadek wypada z orbity spraw wielkich i maleje fizycznie, tka sieci życzliwości i staje się kimś najważniejszym dla wnuka. Zaś gdy uważnie przyjrzymy się dziadkowym bagatelkom, zobaczymy deficyty świata: samotność, brak opieki, podziwu, uwagi. Uwierzmy, bez tych bagatelek świat będzie niewiele wart. Bagatelki nas uratują.

Właśnie tak, jak drobiazg w mikropowieści "Drobiazgi takie jak te" Clare Keegan. To niesamowite, jak książki duże i małe krążą wokół podobnych tematów. Ale przecież literatura to morze, na brzegu kąpią się dzieci, dalej pływają dorośli, ale woda jest ta sama - tematy, emocje, wstrząsająco dobrze dobrane słowa.


Clare Keegan opowiada o pewnym zdarzeniu w świecie toczącym się ustalonymi koleinami, które jest niczym innym, jak odmową odwrócenia oczu od cierpienia. Wydarzenia, które w tej misternie utkanej opowieści nie zaistniałoby, gdyby nie poprzedziły go okruszki dobra w życiu Billa Furlonga, ojca pięciu córek, handlarza węglem, który pewnego dnia zobaczył płaczącą dziewczynę w domu dla dziewcząt prowadzonym przez zakonnice. Bill nie jest nikim znaczącym. Przeciwnie - czuje, iż na tyle mało znaczy, że to, co robi, zniszczy mu życie. Ale wie też, że niewiele rzeczy boli tak, jak niewyrządzone dobro. A nam w głowach dzwonią dzwony.


Tytuł: Ryś miasta

Tekst: Katarzyna Wasilkowska

Ilustracje: Maciej Szymanowicz

Wydawnictwo: Literatura

Rok: 2023

Wiek: +6 


Tytuł: Drobiazgi takie jak te

Tekst: Clare Keegan

Przeklad: Krzysztof Cieslik

Wydawnictwo: Czarne

Rok: 2022


Komentarze

  1. Bardzo mocna i ciekawa książka. Rewelacyjnie się ją czyta. Niezwykle interesująca.

    OdpowiedzUsuń
  2. Jakby było więcej komentarzy to na pewno było by lepiej .Takie jest moje zdanie na ten temat.

    OdpowiedzUsuń
  3. Znam ten wiersz Tuwima, wrzuciłem w Google żeby sobe go przypomniec i wypadł Pani blog. No i jeszcze Paryż. Paryż i Kraków, serce moje.

    OdpowiedzUsuń
  4. Bardzo solidna książka. Moim zdaniem warto ją przeczytać, chociażby po to, aby dowiedzieć się nieco więcej.

    OdpowiedzUsuń
  5. Bardzo fajny blog. Na tym blogu po prostu warto przebywać.

    OdpowiedzUsuń
  6. Miałam okazję czytać tę opowieść z moim synkiem. Był zadowolony i zachwycony tą historią. Naprawdę polecam każdemu bo warto.

    OdpowiedzUsuń
  7. Historia przedstawiona w tej książeczce jest bardzo lekka i przyjemna w czytaniu. Można wręcz powiedzieć, że wszystko samo wchodzi. Myślę że jest to jedna z tych pozycji którą warto mieć na półce.

    OdpowiedzUsuń
  8. Bardzo solidna książka. Ciekawe obrazki, barwne pomysłu i dużo wartości edukacyjnej.

    OdpowiedzUsuń
  9. Obie książki wspaniałe! I rzeczywiście obie o drobiazgach, które są tak ważne...

    OdpowiedzUsuń
  10. Na ten blog na pewno wrócę. Ten blog naprawdę jest bardzo ciekawy.

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga

Grzechy dzieciństwa - "Opowieść o Cebulku" Gianni Rodari

Juliusz, Joanna, Zygmunt, czyli jak mszczą się poeci