Posty

Wyświetlanie postów z 2014

WIGILIA MAŁGORZATY India Desjardins i Pascal Blanchet

Obraz
Sporo się mówiło/pisało w ostatnich dniach o Wigilii Małgorzaty pisarki Indii Desjardins i rysownika Pascala Blancheta. Nagrodzona Bologna Ragazzi Award, wydana w komercyjnie dobrym czasie przez Dwie Siostry, książka pojawiła się i w Xięgarni u Michała Rusinka*, i w Trójce, gdzie wypowiedziała się tłumaczka, Jadwiga Jędryas, obchwalona została na vortalach i na blogach. Rozmawiałam o niej w pracy, komentowałam to, co się u blogerek pojawiało. Po cichutku zaś przywiązywałam się do książki, więc bez większego namysłu podarowałam ją sobie w gwiazdkowym prezencie. Zanim więc wypełnię blogowe powinności, książka na ten czas. 

     Małgorzata Goden ma ponad osiemdziesiąt lat i żyje w stanie kruchej równowagi. Pragnienia już wygasły, równowaga utrzymuje się dzięki regularności i przyzwyczajeniom. Małgorzata przestaje drażnić ciało wysiłkiem, bo czuje, że staje się zakładnikiem kruchych kości i mizernej pompy. No i to bolesne: dowiadywać się, ile z każdym dniem traci: Dawniej zapraszała …

Patriotyzm dla dorosłych i nie-

Obraz
Zanim napiszę o Mazurku Dąbrowskiego z Bajki, wspomnę o dwóch innych książkach, które ideowo się z postem wiążą.      Rok temu pojawiła się na rynku książki dziecięcej książka: Kto ty jesteś, autorstwa Joanny Olech (tekst) i Edgara Bąka (opracowanie graficzne). Jawnie nawiązała do wiersza Bełzy, bo Olech modernizowała w niej pojęcie patriotyzmu, zajmując się tym, co w świecie bez wojennych zagrożeń wydarza się między ludźmi i co dotyczy wspólnej przestrzeni (konkretnej i duchowej). Patriotyzmem obywatelskim. Książka jest cenna jako głos w rozmowie, jak wszystko, co pozwala zdefiniować swoje stanowisko. Nic mnie tak nie cieszy, jak aktywny stosunek do najważniejszych pojęć, jak kształtowanie refleksyjnej postawy jednostki, która samodzielnie, a nie na mocy dziedziczonego zestawu aksjomatów, odpowiada na pytanie: co jestem winien temu miejscu? co to miejsce jest winne mi?

     Jednak do pewnego stopnia zgadzam się z polemizującą z rymsowym recenzentem Pawłem JasnowskimBeatą Fingas…

Głos, Michał Bogdanowicz i Julia Cybis

Obraz
Na pewnych zajęciach z historii literatury, przez pół roku poświęcanych Percewalowi z Walii Chretiena de Troyes, padło pytanie jak zostaje się rycerzem? Namysł* zaowocował konkluzją: żeby zostać rycerzem, trzeba wyjść z domu. Przygody zaczynają się za progiem, dopiero tam czeka dojrzałość. Czasem jak u Percewala impulsem do przygody jest olśnienie światem, czasem zaczyna się od niepokoju, a czasem czegoś brak. Historia napisana przez Michała Bogdanowicza, zilustrowana przez Julię Cybis, wciela ten płodny opowieściowy motyw - wędrówki (po utracone).


     A początek Głosu jest taki oto: istnieje świat poza naszym, z którego przychodzą do nas głosy. Pakowacz Głosów rozsyła po świecie wszystkie te syczenia, brzdęki, ćwierkoty i  - tak - głosy ludzi. Niestety, czasem coś się zawieruszy po drodze. Jak w przypadku paczki z głosem przeznaczonej dla pewnego małego wodnika. Wyruszy on zatem na poszukiwania, przewędruje świat, przekona się, kto  lepszy: obojętni Mędrcy, czy zaangażowani Głup…

Jak nie dźwiedź, to co? - PAN BRUMM OBCHODZI URODZINY

Obraz
Kiedy niedźwiedź wędruje do rąk dziecka, łagodnieje, porasta pluszem i staje się misiem. A kiedy trafia do dziecięcych książek, ożywia się znowu. I wówczas, zyskując zawadiackie kontury, z reguły gada, ma dom, słowem - zachowuje się jak człowiek. Miewa nawet swoje domowe zwierzątko! A i przyjaciół, których w niedźwiedzim stanie będąc - zjadłby bez ochyby. A jednak czasem zachowuje coś z niedźwiedzia. Łakomstwo. Zwalistą niezdarność. Akurat jak Pan Brumm mieszkający w chatce u podnóża gór. Bo Pan Brumm Daniela Nappa to jeden z Książkowych Niedźwiedzi.



     Krótkie humorystyczne opowieści o niedźwiedziu-gapie stale wpadającym w kłopoty dedykowane są kilkulatkom. Przeważa w nich obraz komiksowo imitujący ruch, pełen humorystycznych szczególików. Na przykład: Brumma budzi budzik, ale nosi ślady brutalnego uciszania młotkiem. Jeden z jego kumpli, Borsuk, ma irokeza i szelki u spodni. Robaczki na rzece pływają swoim parostatkiem. Mocno ta kreska, te szczegóły i wiejska sielskość przypom…

Jakiż to świnior piękny i młody - KAMIENICA Roksany Jędrzejewskiej-Wróbel

Obraz
Roksanę Jędrzejewską-Wróbel cenię za kilka rzeczy. Za mówienie do dzieci pełnymi zdaniami, bez infantylizmów, a przecież w przyjaźnie prosty sposób - jak we Florce i Maleńkim królestwie królewny Aurelki. Za humor w tylu różnych odcieniach: od skłonności do jajcarstwa, przez subtelną ironię, do satyry, a tyle właśnie rodzajów śmiechu było przy Bzyk-brzęku. Lubię ponowoczesną - dorosłą mimo cukrowych ilustracji Agnieszki Żelewskiej - bajkę O słodkiej królewnie i pięknym księciu. Łobuziara z niej. Prowokatorka*. Umie ze słów ulepić fajnego bohatera.  A nawet prawdziwą świnię.



     Fabuła Kamienicy taka jest oto. Lucjusz Prosiaczyński, syn Hipolita i Apolonii, jest samotny. Jest świniorem-kawalerem i do tego freakiem pośród normalsów. Zarówno stara panna Gizela Wredziszewska, Pelagia Bełkot, matka tłustego Arnoldzika, Luiza Truchcikowska, matka Czesi i Czesia i wszyscy inni mieszkańcy domu Pod Świńskim Kopytkiem pilnie wystrzegają się czegokolwiek, co dałoby sąsiadom powód do plotek. …

Przygody z klasyką - wychodzi TAJEMNICZE DZIECKO E.T.A. HOFFMANNA

Obraz
Uwaga! Tajemnicze arcydzieło!      Wyobraźcie sobie opowieść, w której wszystko jest tajemnicze: tytuł, porywająca treść, główny bohater. Bogatą w wątki i mimo upływu dwustu lat niepokojąco aktualną. Bez niej nie byłoby waszych ukochanych dzieł literatury dziecięcej. Przyczyniła się do powstania określonej kategorii bohaterów. A wy tej historii-matki nie znacie. Czy - hermetyczna - krążyła wyłącznie w rękopisie, uobecniając się w jakimś rytuale wtajemniczenia w treść? A może ze względu na cenzurę  funkcjonowała w drugim obiegu? Co to za autor: Arystoteles, Julian Carax czy Fenoglio? A figa, drodzy państwo. E.T.A. Hoffmann, Das fremde Kind, czyli Tajemnicze dziecko.  
     Nie mogłam sobie odmówić sensacyjnego początku. Tak prawem kontrastu: rzeczywistość jest mniej sensacyjna niż fabuła Imienia róży, ale wymaga staranniejszych zabiegów niż zapał Wilhelma z Baskerville, żeby uratować książkę. Częściej ocalać trzeba od zapomnienia niż od ognia*. Ratuje nie Wybraniec, tylko zespół skrupu…

Klucze i wytrychy - REGULAMIN NA LATO Shauna Tana

Obraz
W samej istocie poezji jest coś nieprzystojnego:
powstaje z nas rzecz, o której nie wiedzieliśmy,                                                      że w nas jest


       Książka, która leży obok, jest esencją wizualnego szczęścia. To doskonałe wcielenie idei picturebooka, więc nie da się jej streścić bez utraty większości skarbów.Przyznam, że Shaun Tan tym razem mnie zaczarował. Nie udało się to Opowieściom z najdalszych przedmieść. Miały potencjał by stać się książką-klejnotem, zapisem niezaspokojonej tęsknoty, chwytaniem w formę bardziej pojemną, bo słowoobrazową, rzeczy czających się na skraju pola widzenia. Jednak w co najmniej połowie przypadków historie z tej książki Tana były sfabrykowane. Australijczyk dobierał się dotajemnicy na kilka frustrująco oczywistych sposobów; chwytanie drobin dziwności w pojedyncze słowoobrazki zaowocowało sztucznością.Z czarodzieja wyłaził hochsztapler, który sepią zasłaniał banał. 


Regulamin na lato, mimo że działa na granicy racjonalności, ocz…

Wydobyte z pamięci

Obraz
Dzień dobry po długiej przerwie. Święto epifanii dziś! Oświeciło mnie i w końcu udało mi się zidentyfikować pewną książkę dla młodzieży z lat osiemdziesiątych, która tkwiła w pamięci jak drzazga.       Młodzieżowa - chyba. A może udawała tylko powieść dla młodzieży, bo zaiste nie było w niej ani optymizmu, ani przygody, ani nakłaniania do wartości, ani pokonywania trudności. Coś między Moralnością pani Dulskiej, Panną Nikt i Życiem przed sobą. Jedna z takich książek, których pewnie lepiej nie czytać za wcześnie, brutalna, dotkliwa i przygnębiająca. Nie mogłam się po niej pozbierać. Czy to wartość sama w sobie, że książka sponiewiera, zwłaszcza wówczas, kiedy jeszcze nie ma się dystansu do tego, co między okładkami? Nie, ale to była jedna z pierwszych książek, w których nie można było - nie chciało się - zidentyfikować z bohaterami. I teraz, dostając do rąk współczesną mdławą młodzieżowkę, wspominam to, co wtedy zatrwożyło. I odwagę autorki, która mówiła nastolatkom takie rzeczy w …

Słowa to skarby, a nauka to przyjemność - MIŚ I TYGRYSEK IDĄ DO SZKOŁY JANOSCHA

Obraz
Wakacje się skończyły, choć w kalendarzu jeszcze trwa lato. A skoro szkoła nieuchronnie weszła w życie dzieci, trzeba zrobić coś, by uczynić czas nauki pięknym i w miarę bezstresowym*. Na przykład pokrzepić się adekwatną książką. I pouczyć tego i owego z Misiem i Tygryskiem. Bo w tym roku Miś i Tygrysek idą do szkoły.      Kiedy kilka lat temu pierwszy raz wzięłam do ręki Panamę Janoscha, wiedziałam, kim jest autor. Znałam osobliwego, śmiesznostrasznego Cholonka, który rozbija mit dzieciństwa niewinnego i szczęśliwego. Bo dzieciństwo, o czym zapominają dorośli, to w dużej mierze czas bezsilności i rozmaitych opresji zwanych zasadami*

Znałam obrazki Janoscha dla dorosłych. Słowo i kreska - karnawałowe i uzupełniają się wzajemnie. U Arcyślązaka bohaterowie jedzą, siusiają, pierdzą, mają płeć, którą z niewinną bezczelnością eksponują. Polatują nad nimi tłuste aniołki z sypialnianych landszaftów, ale niebo i piekło jest akurat na miarę wyobraźni. Zawsze na horyzoncie jest dom, w do…