Posty

Wyświetlanie postów z wrzesień, 2013

Nieco o Kingu - pretensje wielbiciela

Dziś coś dla bardzo dorosłych wielbicieli baśni.      Jestem po lekturze książki Doktor Sen Stephena Kinga, czyli sequela Lśnienia. W Nieparyżu czekaliśmy na powrót Danny'ego Torrance'a, tym bardziej, że od jakiegoś czasu król opowieści mnie zawodzi, a Lśnienie bardzo lubię. Miliony sprzedanych egzemplarzy? Najpoczytniejszy autor literatury popularnej? Nie dla mnie frazesy; jeśli chodzi o Kinga, ze mnie czytelnik wierny, ale srogi. Dzięki kilku opowieściom Amerykanin ma u mnie otwarty kredyt. Jednak od czasu Duma Key (Ręka mistrza), czyli od czterech książek, nic mnie u niego nie zachwyciło.       Machina promocyjna z ujawnieniem ponad rok temu wieści o powstającej książce, z odliczaniem tygodni do premiery, wizytami Autora w amerykańskiej TV, recenzjami przedpremierowymi (Margaret Atwood!) puszczona została w ruch z pełną mocą po to, by podkręcić oskomę czytelników. Taaak, dziś trzeba bić się o uwagę, choć dalibóg, fani Kinga, wziąwszy się za ręce, mogliby opasać kulę zi…

Istne cacko z dziurką

Obraz
Po długiej tułaczce dotarła do mnie paczka z zamówionymi książkami. Były tam Brzechwy Przygody rycerza Szaławiły z 1989 z Czytelnika i Pan Soczewka na dnie oceanu z Alfy z 1986 roku oraz Pan Maluśkiewicz i wieloryb Tuwima z Naszej Księgarni z 1986 roku. Chudziutkie, na marnym bibułkowocienkim lub włóknistym papierze, łączone metalowymi zszywkami broszurki, ilustracje w nich pełne polotu, ale źle zniosły upływ czasu. Za to jakie stopki redakcyjne! Ten jeden tytuł Tuwima z serii "Poczytaj mi mamo" wydano w nakładzie 375 tysięcy egzemplarzy. Między 1986 a 1989 rokiem książki podrożały, zaś nakłady zmniejszyły się nieco, jednak wolna Polska wciąż pożądała Szancera i Brzechwy, tak jak i dziś pożąda.  Opłwitość wydań naszych dwóch poetów dziecięcych podnosiłam tutaj, natomiast teraz chciałabym napisać o serii "Cacko z dziurką" z Wydawnictwa Bajka. Seria przedstawia klasyków polskiej poezji dziecięcej w nowej aranżacji graficznej. W ostatnich dniach wzbogaciła się o …

Noc bez księżyca Shiry Gefen i Etgara Kereta

Obraz
Znowu September. Nuda. Księżyc w pełni. W nogach plamista strzyga mruczy śpiewnie. Mam pod poduszką kół ciosany, pewny... Tu zdałoby się sznapsu...                                       Josif Brodski

     1. Wrzesień. Gdzie się podziało całe letnie ciepło; siedząc przy otwartym oknie, człowiek kostnieje. Dotyka go słodki smutek bez przyczyny, bezprzedmiotowe poczucie utraty. Jego źródła kiedyś szukano nie w odlatujących ptakach czy zapachu wydzielanym przez opadłe liście topoli, ale w nadprodukcji czarnej żółci* Poniżej dekadencki muzyczny kawałek. Czy to ten klarnet na początku? Czy cała sekcja dęta sprzysięgła się, żeby nas osmucić? Jesteśmy w nastroju do rozmowy miękko wyścielonej nostalgią. Nostalgia, siostra melancholii, jak mówi Marek Zaleski. Przecież jesteśmy tworem naszych wspomnień i nasza świadomość jest funkcją naszej pamięci**
     Gra z pamięcią (stylów), słodki oldskul, sumowanie drobnych satysfakcji i zgrzytów - w tym poście o nowo wydanej u nas dziecięcej książce Etgara Ke…