Posty

Wyświetlanie postów z luty, 2014

Arcydzieło Michaela Ende: "Momo albo osobliwa historia o złodziejach czasu i dziewczynce, która odzyskała dla ludzi skradziony im czas"

Obraz
Mam szczególny stosunek do Michaela Ende, który jest dla mnie autorem dwóch arcydzieł i kilku książek świetnych. Wysentymentalniałam się już nad Nie kończącą się historią, ale nadal czeka ona na rzetelne opisanie. Jest dla mnie niewiarygodną opowieścią o procesie indywiduacji chłopięcego bohatera, mądrą, piękną i bardzo bolesną.      Wartość Momo też nie ogranicza się do sentymentu, jaki mam z dzieciństwa. Wiecie, że opowieść powstała w 1973 roku*? W Polsce miała kilka wydań**.Teraz wydawnictwo Znak po raz drugi (najpierw w 2010 roku) daje ją czytelnikom, w formacie kieszonkowym i z ilustracjami Michaela Ende***. Dziecko, którym byłam, zaintrygował tytuł, ten dźwięk bez znaczenia, a dalej, jak wstążka, rozwinął się barokowy podtytuł. Nie wiem, ile razy czytałam tę książkę, mając poczucie, że obcuję z tajemnicą krystalicznie wcieloną w słowa. 


     Na obrzeżach pewnego miasta (początkowo myślimy, że to Rzym, jednak Ende celowo nie nadaje miastu nazwy, uniwersalizując metropolię), w …

Jo Nesbo "Doktor Proktor i wielki napad na bank"

Obraz
Mam wrażenie, że pisząc opowieści o trójce przyjaciół z Oslo Jo Nesbo nieźle się bawi. Do tej pory wyprodukował cztery historie o Doktorze Proktorze, Bulku i Lisie, jak dodaje wydawca, bestsellery. Nie zamierzam tym razem stawać okoniem i twierdzić, że "dobrze sprzedający się" nie jest równoznaczne ze "znakomity". Nie zamierzam, bo jeśli witze i sensacja produkowane przez Jo Nesbo dla dzieci dobrze się sprzedają, to i ja się do sukcesu przyczyniam - wszem i wobec chwaląc. Nawet, jeśli Nesbo odkrył cudowny sposób wślizgiwania się w łaski dziecięcych czytelników, to mnie również kupił.

Rafał Witek "Klub latających ciotek"

Obraz
Scenariusz opowieści Rafała Witka wygląda znajomo: dwójka dzieci wyjeżdża na wakacje, wczasy są inne od tego, czego bohaterowie oczekiwali, a mimo wszystko, po wielu zajściach, okazują się pozazdroszczenia godne. Bohater przyjeżdża z wielkiego miasta na cywilizacyjne wygwizdowo z zamiarem zrobienia rewolucji w swoim otoczeniu albo po prostu przetrwania, a wyjeżdża odmieniony. Poprzekonujmy, że dorośli to nie są wyłącznie wapniaki. Znamy to? Oczywiście. Podobny schemat wykorzystuje choćby Czarownica piętro niżej Szczygielskiego czy Lilka i spółka Magdaleny Witkiewicz. Czy jest zatem coś, co wyróżnia powieść Klub latających ciotek?

"Mania czy Ania" Ericha Kastnera

Obraz
Jak w baśni o dwunastu miesiącach: z kręgu braci od ogniska wstał Styczeń i zamiast wpuścić na swoje miejsce Lutego, wpuścił brata Marca, powiało dziś wiosną. Pamiętam, jak na lutowym spacerze wiele, wiele lat temu znalazłam pod brązowymi liśćmi połacie fiołkowych pąków. Kwiaty zbierało się wówczas tak, jak Czerwony Kapturek, zachłannie, aż nie mieściły się w dłoni, lekceważąc powinności wobec starego psa, który chciał już wracać do domu (Bettelheim mówił o dominacji zasady przyjemności nad zasadą rzeczywistości u dziecka).   Zanim powiem cokolwiek o dzisiejszej książce, pierwsze słowa narratora otwierające opowieść: