Gdzie są ojcowie, pytam?
Mamy listopad, a w listopadzie , jak mówi Bator, otwierają się szczeliny, przejścia... Zaznaczam, poniższe to uwagi, nie recenzja. Będą spojlery, więc lepiej czytać po lekturze. S tyl. Gatunek Pożarłam najnowszą książkę Joanny Bator Ciemno, prawie noc . Pięćset stron z przerwą na sen. Najpierw podczas czytania narzuciło mi się to, za co lubię Bator i co stale mnie drażni, kiedy nie używa tego z umiarem: piękne zdania . Każde jak trafienie w środek tarczy. Kiedy zbyt długo poszczególne zdania skupiają na sobie moją uwagę i tracę z oczu większe całości, zaczynam się zastanawiać, czy pisarz sam nad nimi panuje i czy są one wszystkim, co dostanę. Bator często nadużywa błyskotek. Jednak w odpowiednim momencie wartkim strumieniem popłynęła opowieść. Mam sentyment do postaci o imieniu Alicja. Zwłaszcza kiedy w króliczą nor ę zmienia się Wałbrzych. Z jednej strony o mocy tej książki świadczy hipnotyczny wpływ -...