Maryna gotuj pierogi!
Strzeliliśmy drugiego i - obym nie okazała się Kasandrą - ostatniego gola w tym Euro,a ja chciałabym napisać o pierogach. Trojako: o pierogach nomen omen ruskich, moich własnych, sdiełanych tymi rukami, dalej o książeczce Katarzyny Boguckiej z wydawnictwa Tatarak, w końcu o pierogach najmojejszego z poetów. Może kolejność będzie inna... Do Boguckiej nie miałam stosunku żadnego. Niby znam "Modę" od Dwóch Sióstr, Pana Tralalińskiego z Wytwórni, malutkie książeczki z wierszykami polsko-klasycznymi również od DS. Ale nie pałałam nigdy żądzą posiadania. A tutaj niewielka książczyna. Już sobie wyobraziłam, jak się pięknie zestarzeje na półce. Niewielka, tak, jak na przykład "Złe sny" Oli Cieślak z Bony. Tekstem są u Boguckiej słowa piosenki o Maćku, żądnym pierogów i o leniwej Marynie, która nie ma ochoty na lepką pracę, więc posyła lubego po coraz to nowe składniki. Obraz opowiada historię relacji pary damsko-męskiej, relację, w której ona jest bierna i kapryśn...