Posty

Wyświetlam posty z etykietą Kuijer Guus

Książka wszystkich rzeczy jeszcze raz

      W internecie leciutko zawrzało za sprawą Książki wszystkich rzeczy Guusa Kuijera ( recenzja tutaj ) . Zawrzało i dobrze, bo dyskusja poszła w kilk u ciekawych kierunk ach .       Pierwszy kierunek: dla kogo właściwie przeznaczona jest ta książka? Czy to opowieść dla dzieci, czy też dla dorosłych o dzieciach? Taka, która ma im na przykład uzmysłowić, co duzi są w stanie zrobić dziecku. Taka, która jest próbą zajrzenia do głowy dziecka.       Drugi: czy tak smutne rzeczy, jak bicie dziecka i jego matki należy pokazywać dzieciom . A jeżeli tak, to jak to robić i ile lat ma mieć dziecko - odbiorca t ej historii . Odpowiedzi blogerek-mam : przeczytać książkę przed dzieckiem i starannie przygotować się do rozmowy.      Trzeci wątek dyskusji: czy to książka antyreligijna, bądź krytykująca religię, przedstawiająca Boga w sposób pozbawiony szacunku ? Przecież pokazuje rodzinę, w...

Między bezgranicznym strachem i galopującą radością - "Książka wszystkich rzeczy"

      Wydawnictwo Dwie Siostry lubię za tyle książek, że właściwie jest tylko kilka, które są mi obojętne*. Ostatnio serdecznie ucieszyło mnie wznowienie Kłopotów rodu Pożyczalskich ** Mary Norton z ilustracjami Emilii Dziubak - zresztą czułam, że po Gałce od łóżka przyjdzie czas również na tę powieść. Przed świętami rozbawiła mnie książeczka Doroty Sidor Gdzie jest wydra , zilustrowana przez Daniela i Aleksandrę Mizielińskich, która jest odrobinkę jak Rock me Amadeus Falco: sympatycznym pomieszaniem awangardy wykonania z klasyką realiów. Lubię kartonowe nowości duetu Mizielińskich Mam oko na liczby i Mam oko na litery (po rozłożeniu książki robią się długie jak jamniki i pokazują zachwycająco gęstą, surrealistyczną panoramę w jednej tonacji barwnej - autonawiązanie Mizielińskich do Miasteczka Mamoko ).       W grudniu natomiast przeczytałam świeżo wydaną Książkę wszystkich rzeczy Holendra Guusa Kuijera. Zaczęłam o niej p...

Rzeczy wszystkie, rzeczy bolesne

Thomas odwrócił się, poszedł do kuchni i sięgnął na półkę po drewnianą łyżkę. A potem pobiegł na górę - do swojego pokoju. Usiadł przy oknie i wyglądał przez nie, ale nie potrafił myśleć. Świat był pusty. Wszystko, co wcześniej na nim istniało, ktoś wymazał z myśli. Został tylko dźwięk. Thomas słyszał odgłos klaśnięcia w miękki policzek mamy. Słyszał odgłosy wszystkich uderzeń, jakie kiedykolwiek otrzymała, deszcz uderzeń, jak grad na ulicy Jana van Eycka, zrywający liście z drzew. Bóg milczał we wszystkich językach. Aniołowie próbowali osuszyć swe łzy, ale ich chusteczki były już tak mokre, że na pustyniach zaczęło padać. Zanim napiszę o Książce wszystkich rzeczy Guusa Kuijera, chciałam oddać głos małemu Thomasowi. Rytuał wymierzania kary, tak dobrze znany dziecku. Warząchew, przedmiot, który dla dziecka nie jest tyle kuchenną łyżką, co narzędziem kary.  Kiedy dorosnę, będę szczęśliwy.  Boję się czytać dalej. C.D. tutaj A na osłodę przed dalszą lekturą: w lutym...