Zamiast
W Nieparyżu po kilku miesiącach pisania wciąż prawie nie ma dorosłej literatury. Ktoś mógłby odnieść wrażenie, że nie czytam książek dla dorosłych, nie sprawiają mi przyjemności albo nie znajduję nic, o czym warto by mówić. Ale to rzecz bardziej skomplikowana. Jeśli chodzi o dorosłe książki, łatwiej pisać o takich, które podobają mi się umiarkowanie. Często mam wrażenie, że nie potrafię mówić jednocześnie precyzyjnie i pięknie, że słowa nijak się mają do książki, o której piszę, nie są - tu termin z prywatnej mistyki lektury - adekwatne, przystające, nie oddają jej sprawiedliwości. Ta nieprzystawalność to stałe wrażenie, że szczególnie udana książka wymyka się opisowi. To zupełnie subiektywne poczucie - moje praktyczne przeżuwanie teorii niewyrażalności. W rezultacie pisanie jest dla mnie okrążaniem, tęsknieniem, próbowaniem. Taktownym, by nie popaść w sentymentalizm i nie zakrzyczeć tego, co się czyta. Lubię czytać recenzje precyzyjne i zwarte, ale jednak najm...