Operacja "Gina" - "Tajemnica Abigel" Magdy Szabo

    Przeczytałam niedawno Tajemnicę Abigel Magdy Szabo, węgierskiej pisarki, zmarłej w 2007 roku.  Powstała w 1970 roku, wydana u nas pod koniec lat siedemdziesiątych, również pod koniec lat siedemdziesiątych została sfilmowana (serial, informacje tu). W podszewce pamięci - kiedy nasza telewizja to emitowała? - zaplątały się obrazy czarno-białych dziewcząt. Kto się tym raczył? Młode wydawnictwo Bona, które lubię za świetne wznowienia i różnorodność już na starcie działalności, wznowiło powieść Szabo w tym roku. 


  
    Tłem historycznym książkowych wydarzeń jest niechlubna karta w historii Węgier, kiedy podczas drugiej wojny światowej wsparły one państwa Osi, z którego to układu usiłowały się wywikłać*. Georgina Vitay, pieszczotliwie Gina, mieszka w Budapeszcie. Czternastoletnia córka generała niemal nie zauważa, że dookoła trwa wojna. W czasie, gdy toczy się akcja książki, jej rówieśnicy w Polsce tracą rodziny, tułają się z zachodu kraju na wschód i z powrotem, później noszą meldunki, próbują się uczyć. A na Węgrzech Gina chodzi do teatru, dba o prezencję, flirtuje z młodziutkim oficerem ojca, Ferim. Dziewczyna nie ma matki, wychowuje ją ojciec, guwernantka Marchelle i narwana siostra ojca. Pełna temperamentu nastolatka nie stawia innej tamy swoim pragnieniom, jak normy dobrego wychowania bogatej panny. Nagle następuje katastrofalna zmiana: z sobie tylko wiadomego powodu ojciec oddala guwernantkę, zawozi Ginę do przygranicznego miasteczka Arkod i umieszcza na sławnej/niesławnej pensji dla dziewcząt imienia biskupa Matuli, prowadzonej przez protestantów. Serce Giny rozrywa nie tyle sama sytuacja wyrzeczenia się wszystkiego, co uwielbiała, ile zupełny brak wyjaśnień ze strony ojca, najbliższego jej człowieka.  
    Wejście za mur pensji to dosłowne odarcie ze wszystkiego, co wiązało Ginę ze światem za murami. Oddaje ubrania, kosmetyki, drobiazgi. Zmienia uczesanie. Przestaje dotykać - to zabronione, poskramia zmysły i emocje, powściąga język. Prawie zakonne wędzidło krępuje ją niesłychanie. Litościwe koleżanki próbują ułatwić jej przystosowanie do nowego świata, ale dziewczyna niemal natychmiast popada w konflikt z matulankami. Przystojny nauczyciel historii snuje płomienne narracje wzywające do walki, natomiast ktoś - patriota? zdrajca? - wypisuje na murach hasła wzywające Węgrów do politycznego odwrotu. Toczy się szkolne życie, wypełnione tęsknotą i szarpaniną z rygorami otoczenia. Na pomoc przychodzi nieoczekiwany tajemniczy sojusznik - Abigel, który wydaje się rozumieć, jak trudno jest młodej dziewczynie w takim otoczeniu...
    Powieść Szabo czytałam bez tchu. Pisarka wspaniale zderza dwa światy: euforyczny arystokracji węgierskiej i czarno-biały świat protestanckiej pensji. Rewelacyjnie oddaje okrucieństwo dorastających dziewcząt, bezkompromisowych istot, dla których lojalność jest wszystkim. Cenne jest to, iż Magda Szabo nie wskazuje nam, kto z bohaterów ma rację, za to często wskazuje na stereotypy, jakimi się karmimy i jakie zapewniają nam bezpieczeństwo... Młode dziewczę musi mieć kogoś do uwielbiania i kogoś do nienawidzenia. Gina dojrzewa powoli, ale finał i tak ją (może kogoś z nas również :)) zaskoczy. Doroślenie to umiejętność dźwigania tajemnic, a tych w życiu budapesztanki będzie kilka. I najmniejszą z nich będą marzenia o ślubie z Ferim... 
    Fantastycznie Szabo operuje napięciem, najpierw powolność wrastania w nowy świat, później lawina wydarzeń rodem z powieści sensacyjnej. Aura powieści jest fenomenalnie duszna: dorastające dziewczęta, wojna, surowość pensji, tajemnice, słodycz miłosnych i estetycznych olśnień... 


Eva Szerencsi jako filmowa Gina

    W głowie mam młodzieżówkę z serii "Plus minus szesnaście" z Literatury, czy  książki dla nastolatków z Naszej Księgarni, w których mocno dorosły autor kreuje nastoletniego głównego bohatera, zarazem narratora. Zastanawiam się, czy i ilu gimnazjalistom ta butna narratorska pierwsza osoba trąci fałszem. Misia Ostrowickiej? Igor Ciwoniuk? Michał Gutowskiej-Adamczyk? Trudno pisać dla młodzieży. Czy opis pierwszego razu gimnazjalistki, katalog skejtowskiego wyposażenia, gejowskiej inicjacji osiemnastolatka to coś, co sprawi, że autor będzie "swój"? Trzeba podszyć się pod język, pohamować oceny... Tajemnica Abigel kiedyś była powieścią pensjonarską, a dla kogo jest dziś? Ciekawa jestem, czy jedynie dla mocno dorosłych kolekcjonerek, czy też może wymości sobie miejsce w chudych biblioteczkach nastolatek. Ciekawe, jak dzisiejsze dziewczyny odniosłyby się do niesłychanych reguł pensji matulanek...
Duży plus dla wydawnictwa za okładkę, która jest trafną metaforą treści książki.

*we wspaniały sposób unikając działań zagrażających Polsce

UWAGA! SPOILER! Czy "operacja Gina" to literackie nawiązanie do "operacji Mickey Mouse", czyli porwania Miklosa, syna reganta Węgier, Horthy'ego przez oddział komandosów, dowodzonych przez Otto Skorzenego? Horthy próbował układać się z aliantami, kiedy Niemcy zaczęły przegrywać wojnę. 



autor: Magda Szabo
tytuł: Tajemnica Abigel
przekład: Alicja Mazurkiewicz
wydawnictwo: Bona
rok wydania: 2012

Komentarze

  1. Serial był emitowany chyba we wczesnych latach 80, pamiętam go prawie doskonale:) Oglądalałm gop razem z mamą i nie mogłam się doczekać kolejnego odcinka. Był też wyciskacz łez "Oshin" i w Teatrze TV - Szklana Menażeria. Trudne dojrzewanie i okrutny świat dojrzewających chłopców świetnie przedstawiony w "Niepokojach wychowanka Törlessa". Tyle Ci polecam:)

    OdpowiedzUsuń
  2. Na imie Abigel naprawde trudno sie powstrzymac aby nie zmilczec
    Sadze ze kazdy kto choc chwile byl w tym serialu moze szczerze wyznac ze po nim nic juz nie bylo takie same
    Kazda kategoria nabrala innych niekoniecznie lepszych smakow
    Abigel ma slono gorzki smak
    Po serialu o nieszczesliwej niewolnicy pojawily sie w tym kraju Isaury ciekawe czy tak samo bylo z Abigel

    OdpowiedzUsuń
  3. Złota Bramo, "Niepokoje" znam - i książkę i film. Bardzo duże wrażenie na mnie robią! Oshin i soczysta czarna rzodkiew-hehe, nieustające żarty w domu.
    Anonimie - oglądam ten serial na youtube i choć książka lepsza, to film podoba mi się... Choć dzięki Bogu dziewczęta z pensji nie są takie, jak chłopcy u Musila! Tęsknota za latami osiemdziesiatymi, no co powiem...

    OdpowiedzUsuń
  4. Złota Bramo, a te bajki na winylach to bajki-grajki?
    Anonimie, ciekawe czy jest swieta Abigail :-)

    OdpowiedzUsuń
  5. Już Ci odpowiadam (chyba komentarz pod poprzednią notatką się nie dodał:/) - bajki-grajki to taka bardziej nowoczesna wersja winyli;) A pytałam bom ciekawa, czy w Twojej kolekcji bajek zachowały się również takie na płytach, ale tych czarnych, winylowych. Trzeszczenie starej płyty i mono zamiast stereo:) Jedne z piękniejszych wspomnień:)

    OdpowiedzUsuń
  6. Imie krolewskie a w tradycji to cos wiecej
    a swoja droga jest tak cieple w brzmieniu ze musi byc ktos kto byl swietym noszac je
    ja mam prawie wszystki bajki grajki ale niestety mp3 nie trzeszca tadek niejadek to moj faworyt

    OdpowiedzUsuń
  7. a pytanie i prosba zarazem do zacnych dzieciecych fascynacji literatury znawczyn
    pamietacie moze
    bylo chyba dwuplytowe wydanie adapacji muminkow z pieknymi piosenkami opracowanymi muzycznie przez tadeusza wozniaka
    macie moze na nie namiar
    w sieci byly kiedys ale w bardzo niedobrej jakosci

    to tak pod rozwage wasza

    OdpowiedzUsuń
  8. http://www.youtube.com/watch?v=WHyydqjYkdA&feature=relmfu
    http://www.youtube.com/watch?v=NdxDxy1IQuE&feature=relmfu
    http://www.youtube.com/watch?v=qJXmTvlDLwI&feature=relmfu
    http://www.youtube.com/watch?v=zfd1tjcoIOM&feature=relmfu
    http://www.youtube.com/watch?v=ga3aYH53Wd0&feature=relmfu
    http://www.youtube.com/watch?v=qTjti4iiGp8&feature=relmfu
    http://www.youtube.com/watch?v=nK6mIaoS700&feature=relmfu
    http://www.youtube.com/watch?v=5bsZqZGGkvg&feature=relmfu
    http://www.youtube.com/watch?v=nHcaDT5LeNY&feature=relmfu

    OdpowiedzUsuń
  9. Muminki niestety nie były moją ulubioną sagą, nie kochałam się we Włóczykiju i lubiłam tylko rodziców Muminka. Dopiero niedawno czytałam i podobały mi się. A więc nie znam niczego, co z Muminkami się wiąże i jest starsze, niż kilka lat. Dziękuję za linki!
    Ale chciałam napisać o Perze Petersonie i mi nawet Włóczykij wówczas przyszedł do głowy :)
    Złota Bramo, winyli nie mam :( tylko współczesne wersje na CD. A co to Szklana Menażeria?

    OdpowiedzUsuń
  10. "Muminki" to była pierwsza książka, którą samodzielnie przeczytałam:) Winyle z piosenkami z bajki kiedyś krążyły na aukcjach, ale dawno ich tam nie widziałam - cena pewnie straszna... "Szklana menażeria" to dramat Tennessee Williamsa, dawno temu widziany w Teatrze TV. Najbardziej utkwiła mi w pamięci Laura i jej kolekcja szklanych figurek. Poza tym dużo o samotności, życiu w wymyślonym świecie i nieudane próby zbliżenia do ludzi...

    OdpowiedzUsuń
  11. Złota Bramo, a ja obglądałam Nezvala na aukcji, bo zachęciłaś skutecznie :))Ten sam sprzedający ma "Godzinę dwudziestą piątą" o której pisałaś w Rymsie :))
    Myślałam, że Szklana Menażeria to jakiś program nawiązujący tytułem do Williamsa!
    Pierwsza samodzielnie przeczytana - znaczy najważniejsza. W pomroce dziejów u mnie nikną pierwsze książki, ale pamiętam sięganie do biblioteczki po zabronione: Hobbita, Gormenghast. I zdania wyrywane z kontekstu, w sumie przerażające. Zresztą zbieram się, żeby o Peake'u napisać, choć nie jest dla dzieci.

    OdpowiedzUsuń
  12. Oooooo, pisz koniecznie:) Gormenghast cudowny i niezwykły, jak sen! Nie mogłam przebrnąć przez strych, bo autor zbyt plastycznie opisał zwisające pająki;)

    OdpowiedzUsuń
  13. Złota Bramo, pamiętam fascynację tymi powieściami :) Całość Peake'a to prawdziwy prezent!

    OdpowiedzUsuń
  14. Wszystko jest przerażająco plastyczne. Ciasteczka Sweltera na przykład, kok-śmiech-biust Irmy Prunesquallor :)

    OdpowiedzUsuń
  15. Abigel jest świetna! (nawet nie psuje mi jej osobiste wspomnienie - osoba, dzięki której poznałam tę książkę, nie zapisała się najlepiej w mojej pamięci, łagodnie mówiąc) Chociażby dlatego, że nie stosuje schematu znanego z chociażby "Małej Księżniczki" F. Burnett, czyli bogatej dziewczynki (i przy okazji prymuski) dręczonej przez paskudne zazdrośnice. Jednocześnie współczułam Ginie - bo niektóre pomysły jej koleżanek były naprawdę perfidne! - i całkowicie rozumiałam niechęć, jaką dziewczynki czuły do "nowej", która zlekceważyła ich niepisane prawa i reguły.

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga

Wywietrzyć wietrznicę, oświetlić świecka - "Paskudki słowiańskie"

Juliusz, Joanna, Zygmunt, czyli jak mszczą się poeci

Esencja dojrzewania - "Pasztety do boju" Clementine Beauvais