Mówię o książkach, bo na winach znam się jeszcze gorzej
Na ulubionych blogach w okolicach świąt pojawiły się "listy prezentów". W okolicach Nowego Roku zaś podsumowania książkowego roku 2012. O czym ma napisać nieparyżanka? O Bator, Twardochu, Piątku, Chereźnej, Suttreem McCarthy'ego? Czy o starociach ponownie wygrzebanych, książkach wiecznie zielonych? A może o tym, że umówiła się znów na odbiór osobisty. Ponieważ kocha paczki (a nawet ich przedsmak, czyli awiza z dopiskiem "przesyłka gabarytowa"), znów zacznie je dostawać. Będzie odwiedzać Rzeźnię - jeśli wstanie, to nawet i jutro (pokusa przytargania do domu kilogramów śmierdzących książek za grosze jest...). Nieparyżanka zrobiła się sentymentalna: książki umieszcza w kontekście spotkań. Różnej są jakości, ale wiele z nich łączy łańcuch relacji, rekomendacji, dyskusji, które są dobrem osobnym. Kiedyś czytała to, co rekomendowali jej pisarze. Później to, co recenzenci. Teraz słucha ludzi dookoła. Lubi korespondencję z K. - więc ...