Posty

Śnieżek i Węgielek - "przygoda, przygoda, każdej chwili szkoda!"

Obraz
     Śnieżek jest niepokalanie białym, puszystym kotem, Węgielek - czarnym jak sadza psem. Mieszkają zgodnie w małym domu z kominem z czerwonej cegły. Fakt, że są parą dystyngowanych zwierząt domowych, nie oznacza, że nie marzą o przygodzie. Pewnego razu z kominka wypada butelka. Ekscytująca wiadomość w niej zawarta pochodzi od Kosmicznych Kotów - zapraszają do siebie w odwiedziny. Śnieżek i Wegielek z różności na strychu wygrzebują dwa srebrzyste skafandry i wznoszą się w nich ponad ziemską atmosferę. Tak zaczyna się Podróż do gwiazd, pierwsza cześć cyklu o Śnieżku i Węgielku duetu Wechterowicz/Woldanska-Płocińska. 

"Anastazy" Wechterowicza i Kidawy

Obraz
Jamniczek posiada głowę, środek i tylną część ciała. W środku ma kiszkę. Ostatecznie wszystko, co żyje, ma w środku jakąś kiszkę.                                                                                Julian Antonisz      Widzieliście kiedyś animowany film awangardowego polskiego twórcy Juliana Antonisza Jak działa jamniczek? Jeśli nie widzieliście, naści:            Lubię pogodę Antoniszowego Jamniczka bijącą się z twardym racjonalizmem życia, humanistyczno-ekologiczną (że tak powiem) wymowę animacji, podawaną w fo...

Arka czasu

Obraz
Człowiek musi pamiętać, żeby się bać, nawet kiedy się nie boi .                                                                                  Marcin Szczygielski Arka czasu      Arka czasu Marcina Szczygielskiego w roku 2013 nagrodzona została przez Fundację ABC. Szczygielski zgarnął Grand Prix po raz drugi*. Czy stało się tak dlatego, że napisał dobrą książkę, czy też dlatego, że popełnił fabułę o survivalu żydowskiego chłopca? Nagrodzono wykonanie czy temat?       Do tej pory ceniłam Szczygielskiego. Ma on to, czego przeważnie brakuje mi u ...

Drugie i trzecie życie książek

Obraz
Podobno Polacy nie czytają, bo książki są za drogie. Mi w niedzielę udało się wydać na trzy książki mniej, niż na kawę w Starbucksie. Mniej, niż na kolorowy kobiecy miesięcznik. Zapłacić mniej, niż za paczkę papierosów/ hamburgera/ bilet do kina/ butelkę wina. Pachną słodko, zżółkły, ale nawet nie myślą, żeby się rozpadać. Mają oszczędny, elegancki design oraz ten nieoceniony format i ciężar, które pozwalają na swobodne umieszczenie książki w dłoni. Powstały niemal pięćdziesiąt lat temu, w tym chmurnym PRL-u, w którym książkom żyło się dobrze, jak nie w oficjalnym obiegu, to w gorącym nurcie obiegu drugiego. Dwie z nich mają całkiem świeże odpowiedniki w topowych wydawnictwach. Erich Maria Remarque: Trzej towarzysze* . Richard Hughes: Orkan na Jamajce . Carson McCullers: Zegar bez wskazówek . Zacna treść w kształtnej formie. Kolejne życie dostaną, kiedy zostawię je gdzieś dla następnych czytelników. W tramwaju? Na ławce? W jednym z miejskich regałów łasych na książki? Na kol...

Życzę sobie...

Obraz
     Dodaję do blogowych propozycji swoje noworoczne "życzę sobie i Wam". Moim stałym życzeniem jest, byśmy spoglądali na książki trzeźwo, ciesząc się z bogactwa rynku, z ilustratorskiej i tekstowej obfitości, nie traktując książek jak hamburgerów: kupić, pożreć, zapomnieć, wołać o więcej. Książka to nie jest też jogurt z krótkim terminem przydatności do spożycia - gdy minie marketingowy hałas wokół niej, powinna wciąż cieszyć.      Jak dało się zauważyć, rok 2013 był rokiem reprintów, kontynuacją mody na tekstowy oldskul ( Doktor Muchołapski Erazma Majewskiego, ale i Ossendowski w Wydawnictwie Zysk i s-ka w niezwykle przyjaznej cenie, ponowne wydanie Milnego z ilustracjami Sheparda w Egmoncie i wiele innych).       Coraz więcej interaktywnych i pięknych książek o sztuce - właściwie słuszność, dobrze, by książka o sztuce uwodziła formą. Coraz więcej pięknie zaprojektowanych przewodników dla dzieci - bezkonkurencyjne Dw...

Żegnamy rok

Obraz
A tak, ulice Nieparyża pełne confetti, strzelają korki (cicho, żeby nie obudzić kotów), na miejskim rynku stół zastawiony dla wszystkich chcących świętować. No i jednak sylwester to książkowe podsumowania, olśnienia i zawiedzione nadzieje. Nieparyż ma własny rytm książkowego życia, więc będą tu rzeczy nowe i stare, a jędrne. Dziś maleńkie podsumowanie, jutro oczekiwania W 2013 roku podobały się (kolejność niehierarchiczna, ponadto lista nie jest wyczerpana): Wszystkie moje mamy Renaty Piątkowskiej, Wydawnictwo Literatura - holokaust relacjonowany dziecku bez niepotrzebnej brawury, oszczędnym stylem, w serii, która zmusza dorosłych do zadawania pytań sobie  O tych, którzy się rozwijali Iwony Chmielewskiej, Wydawnictwo Media Rodzina - w 2013 roku w Polsce wydała ona trzy książki, w czym dwie w Media Rodzinie; ta urzekła mnie najbardziej i mam ogromną nadzieję, że jej czas nadejdzie i odkryją ją czytelnicy, bo jest w niej to, co u Chmielewskiej cenię najbardziej: migota...

Autor, rysownik, tłumacz, czyli wiersze wyborne

Obraz
     1. Na samym początku by ł Kubuś Puchatek . To pierwsza książka, którą dziecko poznało, zresztą czytanie Puchatka przez matkę odrywaną od prania to jedno z najstarszych wspomnień, jak brzask wyłamujący z nocy fragmenty świata. Stosunek dziecka do książki był niebywale zachłanny. Uważne studiowanie ilustracji doprowadzało do zaskakującego wyodrębniania pojedynczych kresek, które, przy nastawieniu wzroku na inną ostrość, z powrotem stawały się lasem, misiem, pszczołą. Cuda, prawda? A tekstu Milne'a nigdy nie było dosyć. Kubuś Puchatek, Prosiaczek, Królik, Sowa, Tygrysek, najmilszy Kłapouchy, Kangurzyca i Maleństwo. Imiona, które najpierw były brzmieniem, daleko później zaczęły znaczyć coś innego, niż uwielbiana nazwa własna i być nadawane więcej niż jednemu stworzeniu. Od tego momentu na jakiś czas na wszystkich prosiaczkach w dziecięcym świecie położył się cień delikatnej lękliwości, wszystkie króliki zaczęły być zapobiegliwe i gderliwe, a sowy - fruwać z ci...