Posty

Walking on broken glass Lustrzana tom 2. Zaginieni z Księżycowa

Obraz
 Christelle Dabos urodziła się w 1980 roku, a więc nie jest pewne, czy dorastała żywiąc się Harrym Potterem , książkami Cornelii Funke, Zmierzchem , Cassandrą Clare, Mrocznymi materiami , Gaimanem. Ale to wszystko otaczało ją, cały ten ruch wydawniczy kształtujący współczesnych nastolatków i młodych dorosłych, bo Dabos debiutowała w 2013 roku. I choć wiele tendencji czy chwytów przez nią użytych dobrze znam, to przecież nie jest tylko zręczną kopistką cudzych pomysłów. I szczerze mówiąc, czuję jakbym czytała Niebezpieczne związki w wersji young adult, a nie powieść w stylu Sarah J. Maas. Aż trudno mi uwierzyć, że  Lustrzanna to debiut, bo (i wiem to po dwóch tomach) jest to cykl zdumiewająco spójny, zarówno jeśli chodzi o kreację świata przedstawionego, rozwój fabuły, sposób tworzenia bohaterów, jak i warstwę filozoficzną. Fabuła zredagowana jest bardzo precyzyjnie, wiedza o tym świecie ładnie nam przyrasta, spodziewajcie się, że kręgi wtajemniczenia będą się rozszerzać. ...

Książki o nocy cz.3 W głębi snów

Obraz
Poranek wczesny Jadę pospiesznym Wprost do Warszawy Załatwiać sprawy Pociągiem do Warszawy Julian Tuwim Taki Tuwimowy figlasek niesforny na przystawkę! W trzecim z cyklu poście wracamy do nocy w książkach dla dzieci, tym razem wspomnieniowo. Mignęło mi na facebooku Gdy zapadnie noc Tadeusza Kubiaka/Bogusława Orlińskiego, wydane przez NK w 1984 roku. Gejzery nostalgii w komentarzach, powtarzające się deklaracje, że ta książka zobaczona w dzieciństwie dawała wgląd w jakiś świat tajemniczy. Przede mną leży książka o rok młodsza, bo wydana w 1985 roku przez nieocenioną Krajową Agencję Wydawniczą. Coście wtedy robili? Byliście już w ogóle? Ja przeżyłam pasowanie na zerówkowicza. Lewa dłoń zaczęła wyraźnie rządzić kredką i długopisem. Albo już, albo wkrótce zakocham się w Robinie z Sherwood, wodę z mózgu robił mi serial Szagma albo zaginione światy. Notowania Listy Przebojów Programu Trzeciego z 1985 roku pokazały  Kayleigh, So far Away, Sztukę latania, Kreona, We Don't Need Another He...

Książki o nocy cz.2 Gdzie jest noc

Obraz
Były dwie siostry: Noc i Śmierć, Śmierć większa, a Noc mniejsza Dawno temu wpadł mi w ręce Nochal czarodziej Agnieszki Wolny-Hamkało. Wydana przez Format wierszowana historia o łasym na bajki miejskim czarodzieju, jednocześnie wdzięczna i paskudna, wyrwała ze mnie wielokrotne i wielkie "co co co". Od wtedy jestem fanką jej poczucia humoru: śmierdzi miksturą jak szczurzy rosołek / w którym się mieści spleśniały podołek / pomidor sprzed roku i glucior kapusty / dwie glisty, jęk kota i serce langusty .  Błogością napełnia mnie myśl, że od 2007 roku, mimo faktu, że poezja nie jest dla nas chlebem powszednim, ukazało się kilka jej książek. Między innymi  Gdzie jest noc,  połamany w książkę wiersz, zainspirowany dziecięcym pytaniem, gdzie się chowa noc, kiedy jej nie ma. Nie całkiem dziecięca książka, ale ani Poetka, ani wydająca jej książki Marta Lipczyńska-Gil z Hokus-Pokus, nie przepadają za ścisłymi kwalifikacjami wiekowymi. Komu w ręce wpadnie.  Żyjemy za dnia i ...

Widziałem pięknego dzięcioła

Obraz
Tak nam się w Polsce historia poskładała, że pierwszy września, dzień powrotu z wakacji do szkoły, jest zarazem rocznicą wybuchu wojny wszystkich wojen. Za mojego dzieciństwa tego tematu w dziecięcych książkach nie unikano. Ujmowany był na różne sposoby, przede wszystkim powieściowo. Pamiętam "Na niby i naprawdę" Zofii Lorentz, wakacje, lato, napięcie wyczuwalne nawet dla dziecięcych bohaterów, opis doznań, kiedy nadleciały pierwsze samoloty. Pamiętam wielokrotnie czytaną "Tarninę" Jerzego Szczygła i to, jak mocno mi ta solidarnie budowana tarninowa kryjówka i wzajemne opiekowanie się sobą kilkorga chłopców przypomniało arkę żydowskich dzieci Marcina Szczygielskiego. Śmierć Stefka, nie wiem, czy nie pierwsza śmierć książkowa... A tu mam coś, co jest jednocześnie piękne i niebywale poruszające, koniec świata złapany przez ośmioletniego chłopca, który w wakacje prowadził dziennik, czyli odrabiał kaligraficzne zadanie umożliwiające mu przejście z klasy do kla...

Książki o nocy cz.1 Awaria elektrowni

Obraz
Jechałam kiedyś przez ląd prawie niezelektryfikowany. Słupy i sznury doprowadzające sztuczne światło, obraz i dźwięk, najpierw były rzadkie i słabowite, potem się skończyły. Ciemność zapadła nagle i wcześnie. Hałasu z telefonu też nie było; nie wnikam, czy najlepsza sieć na świecie nie poradziła sobie, czy rzeczywiście, jak wówczas odczułam, była to czysta komunikacyjna pustka. Bus stanął. Ludzie nie rozmawiali. Połknęła nas duszna ciemność i zupełnie nie była ona dla mnie jak ta schulzowska róża o aksamitnych płatkach. Przypomniał mi się za to eksperyment Sigri Sandberg, która pojechała do miejsca, w którym światła było  tak mało , jak to w ziemskich warunkach możliwe: do norweskiego Finse na dalekiej Północy. Dobrowolnie odcięła się od światła, bo ona, ludzkie zwierzę, paranoicznie bała się ciemności. A potem napisała książkę „ Ciemność. W obronie mroku” , ni to esej, ni prozę popularnonaukową, próbkę raczej niż studium, garść uwag przetykanych norweską poezją. Ale jak bardzo mi ...

MAMO, A DLACZEGO? Moniki Krauze

Obraz
      Zacne jest wydawnictwo Multico. Dawno temu polubiłam je za dwutomowy atlas ptaków Kruszewicza z płytami zawierającymi odgłosy pierzastych. Teraz z bogatej, ale czasem koniunkturalnej (nic w tym nagannego) oferty najbardziej cenię przyrodnicze księgi Tomasza Samojlika, zwłaszcza jego fantastyczną blok-książkę aktywnościową  O rety! Zabawy małych przyrodników  i niedrogie a bardzo interesujące zeszyty edukacyjne  Młody Obserwator Przyrody . Chapsiki wiedzy zręcznie podanej, działają ręce i głowa (ach, te pergaminowe strony do odkalkowania rysunku!).      Bardzo sympatyczna była seria popularnonaukowych opowieści Wojciecha Mikołuszki w konwencji ojcowskich odpowiedzi na pytania dzieci wynikające w trakcie zdarzeń życia codziennego. Ilustrował je, a jakże, Tomasz Samojlik. Monika Krauze w Mamo, a dlaczego? zrobiła feministyczną wersję tych pogadanek. Autor-kobieta, mama jako objaśniacz, sześcioletnia Zuzka jako słuchacz (oraz Al...

Każdy dzień to Dzień Psa. Zapchlony kundel, Raptus, Pies jest miłością

Obraz
     Czerwiec roztopił się w lipiec. W letnim popołudniu ogrodu słyszę brzęczenie owadów i całkiem żwawe ćwierkoty ptaków. Milczą za to zmęczone upałem okoliczne psy i koty. Koty mamy bardzo gadatliwe, ale wiedzą, że w upał nie ma potrzeby strzępić języka. Wystarczy podnieść łepek i zerknąć raz na jakiś czas. Jesteś. Jestem.       Najmłodsza literatura nie tyle nadaje zwierzętom cechy ludzkie, ile całkowicie odbiera im psiość czy kociość, robiąc z nich figury ludzkich zachowań. Pieski i kotki, biedronki, ptaszki, prosięta, rzadziej wilki czy liski nie istnieją same dla siebie, tylko przy okazji człowieka. Na dobre i złe przyprawiamy im słodki pyszczek i biada, jeśli nie zechcą go nosić*. Och, wiemy dobrze, że na początku życia poznajemy nieznane poprzez znane i żeby pokochać, musimy przybliżyć, ale tendencja jest taka, że i późnodziecięco-młodzieżowa literatura antropomorfizuje na potęgę. Z tej przyczyny cieszą mnie historie o zwierzętach, gdzie aut...