Samotność Andzi
Dziś jest pełnia - prześwituje spomiędzy gałęzi orzecha. Dziady. Dziewczynka z parku Barbary Kosmowskiej pasuje do zaduszkowego nastroju - j est o przeżywaniu żałoby. A także o wydobywaniu się ze smutku. Andzia straciła ojca. Nie zmarł nagle, ale c h orował, zdążył się więc pożegnać z ż o ną i có reczką . Codzienność mamy i Andzi głownie teraz składa się z braku: nie ma trzeciego, tego najdowcipniejszego partnera do chińczyka. Nikt nie mówi Andzi o ptakach. Nikt nie rozśmiesza, nie wyjada ciastek - ile by się dało, żeby powróciło nawet to, co wcześniej denerwowało! Mama stała się obca, oddalona ; z amknęła się w smutku jak w kokonie, który otwiera się tylko po to, żeby wypuścić na zewnątrz jej poczucie winy. Dziecko nawet nie może płakać. I b yłoby nie do zniesienia źle, gdyby nie fakt, że przed śmiercią tato szepnął Andzi na ucho coś specjalnego, powierz...


...cisza drgających słojów powietrznych (u Ciebie to raczej tych z ogórkami;))), kwadraty blasku śniące żarliwy swój sen na podłodze;) A jeśli mieszkasz w kamienicy, to zazdroszczę:)
OdpowiedzUsuńnie mieszkam w kamienicy, tylko w domu, blisko łąki i stawy i naprawdę pierwszy raz od lat widzę, nie tylko czuję skórą, lato; ale niewątpliwie różne rzeczy widzę przefiltrowane przez teksty lektur :) pewnie też tak masz, prawda?
OdpowiedzUsuńTak, dość często, takie książkowe deja vu:) Tym bardziej zazdroszczę takiej cudownej lokalizacji!:)
OdpowiedzUsuńhaha, a do mnie pójdzie pocztą taka jedna książka, napiszę, jak mi się podobała! :))
OdpowiedzUsuńA ciekawa jestem jaka:) Jak zwykle czekam z niecierpliwością na wpis:)
OdpowiedzUsuń