Posty

Zamiast

    W Nieparyżu po kilku miesiącach pisania wciąż prawie nie ma dorosłej literatury. Ktoś mógłby odnieść wrażenie, że nie czytam książek dla dorosłych, nie sprawiają mi przyjemności albo nie znajduję nic, o czym warto by mówić. Ale to rzecz bardziej skomplikowana. Jeśli chodzi o dorosłe książki, łatwiej pisać o takich, które podobają mi się umiarkowanie. Często mam wrażenie, że nie potrafię mówić jednocześnie precyzyjnie i pięknie, że słowa nijak się mają do książki, o której piszę, nie są - tu termin z prywatnej mistyki lektury - adekwatne, przystające, nie oddają jej sprawiedliwości. Ta nieprzystawalność to stałe wrażenie, że szczególnie udana książka wymyka się opisowi. To zupełnie subiektywne poczucie - moje praktyczne przeżuwanie teorii niewyrażalności. W rezultacie pisanie  jest dla mnie okrążaniem, tęsknieniem, próbowaniem. Taktownym, by nie popaść w sentymentalizm i nie zakrzyczeć tego, co się czyta. Lubię czytać recenzje precyzyjne i zwarte, ale jednak najm...

Człowiek, kiedy się nawróci, kompletnie głupieje

    Słowacki się nawrócił. Kiedyś, dla poratowania wątłości swojej będąc w nadmorskim miasteczku Pornic. Bóg z retorycznej figury, ozdobnika tekstów stał się Obecnością. Bóg, natura, ewolucja, wędrówka dusz i ojczyzna, wszystko zawirowało i wskoczyło na swoje miejsce, tworząc krystalicznie spójną całość. Niebezpieczne, kiedy tworzą się takie całości nieznające pęknięć, prawda?      Niezwykłe: po mistycznym przełomie Słowacki przez pewien czas odczuwał neoficką potrzebę zaprzeczenia temu, jaki był wcześniej. Przytępił swój złośliwy dowcip, pokochał wrogów. Próbował nawet się bra-tać! Z Paryskimi Polakami, którzy go nienawidzili. Co najważniejsze, z Nim, Adamem. Wstąpił do Towiańczyków, ukorzył się przed Mickiewiczem. Polaczkowie patrzyli, łasi tego poniżenia.     To był niezwykły czas. Ten obsesyjny indywidualista poczuł się narzędziem: coś mówiło przez jego usta. Poetyckie piękno straciło znaczenie, stało się ubocznym produktem mist...

Juliusz, Joanna, Zygmunt, czyli jak mszczą się poeci

Obraz
     Dziś będzie poetycko i nie dziecięco, tylko dorośle. I niewesoło.     Mężczyzna, który napisał wiersz, dla tej kobiety uczuciowo właściwie się nie liczył. Pewnie boleśnie dotknęło go, że był dla niej zawalidrogą, amantem od siedmiu boleści, kimś, kogo kokietuje się z braku lepszego obiektu i żeby nie wyjść z wprawy, podczas gdy tamtych dwoje, najmocniej przez niego ukochanych, od razu znalazło wspólny język. Bo najpierw Joannę Bobrową jej mężowi odbił najbliższy przyjaciel Juliusza, Zygmunt Krasiński. Odbił, po czym na rozkaz ojca porzucił, ale zanim porzucił, żył z nią pełnią życia, jak miał w zwyczaju, dedykował utwory, opisywał w listach. Cóż, oboje mieli wprawę w romansowaniu, poruszając się w żywiole miłości jak ryby w wodzie. Z kolei Juliuszowi kobiety najczęściej odbijano. Natomiast te, które za łatwo mu przychodziły, czyjeś córki na wydaniu, przyzwoite panny, umiarkowanie bystre i bogate, on lekceważył, jak wiemy, nigdy rodzin...

Grzechy dzieciństwa - "Opowieść o Cebulku" Gianni Rodari

Obraz
    Byłam dzieckiem wszystkożernym i nie objętym rodzinną książkową cenzurą. Czytałam powieści produkcyjne, ciesząc się tryskającą z nich siłą i radością życia. Zmagania Aleksego Mariesjewa, pełznącego przez tajgę po zestrzeleniu samolotu przyjmowałam z tym samym zachwytem, co zacięty wysiłek polarników od Centkiewiczów i żywot Robinsona Kruzoe. W bibliotece znalazłam produkcyjniak Iwana Wasilenki Gwiazdeczka, o rywalizacji praktykantów ze szkoły zawodowej w wytaczaniu pewnej określonej części (do kombajnu bodajże). Dziecięcy słownik wzbogacił się wówczas o warkliwe  słowo "tokarka", pamiętam też "proszek szmerglowy" do czyszczenia korby. W tej książce zaloty, zarówno dla dziewcząt, jak i dla chłopców, były na drugim miejscu za szlachetnym współzawodnictwem pracy. Zdziwicie się: na jednej z aukcji allegro Gwiazdeczka stoi po 100 złotych jak obszył. Fiu fiu, towarzysze. Socrealizm droższy niż kawior!     Ach te estetyczne grzechy dzieciństwa!...

Xanth-an gum. "Zaklęcie dla Cameleon" Piersa Anthony

Obraz
    Weekend z fantasy. Miał być trzeci tom sagi Pieśń lodu i ognia Martina, a przydarzył mi się pierwszy tom ogromnego cyklu Xanth Piersa Anthony, zatytułowany Zaklęcie dla Cameleon , wydany przez Naszą Księgarnie oraz Na tropie ogra Ewy Ibbotson z "Literackiego Egmontu". O Ibbotson będzie osobno, dziś wszystkie światła na Piersa Anthony!       Nieco o serii. Piers Anthony dzielnie (re)produkuje świat Xanthu już od 1977 roku. Do tej pory powstało 38 tomów, z czego dwadzieścia przetłumaczono na język polski. Jak widać, można dostać Xanth w kołysce i stać się statecznym obywatelem, otrzymując po jednym tomie co rok na Gwiazdkę.      Najprościej, jak umiem, o fabule: Xanth to kraina przylegająca do naszego świata, ale magiczna. Wszystko, co pojawiło się w mitach i bajkach, mieszka w Xanth. Smoki, centaury, syreny. Drzewa butowe, paliwowe i dżemowe - czyli odwieczne marzenie o obfitości Kukanii. Wszyscy mies...

Przez ciemne mieszkanie na pierwszym piętrze kamienicy w rynku przechodziło co dzień na wskroś całe wielkie lato

Obraz

Operacja "Gina" - "Tajemnica Abigel" Magdy Szabo

Obraz
    Przeczytałam niedawno Tajemnicę Abigel  Magdy Szabo,  węgierskiej pisarki, zmarłej w 2007 roku.   Powstała w 1970 roku, wydana u nas pod koniec lat siedemdziesiątych, również pod koniec lat siedemdziesiątych została sfilmowana (serial, informacje tu ). W podszewce pamięci - kiedy nasza telewizja to emitowała? - zaplątały się obrazy czarno-białych dziewcząt. Kto się tym raczył? Młode w ydawnictwo Bona, które lubię za świetne wznowienia i różnorodność już na starcie działalności, wznowiło powieść Szabo w tym roku.         Tłem historycznym książkowych wydarzeń jest niechlubna karta w historii Węgier, kiedy podczas drugiej wojny światowej wsparły one państwa Osi, z którego to układu usiłowały się wywikłać*. Georgina Vitay, pieszczotliwie Gina, mieszka w Budapeszcie. Czternastoletnia córka generała niemal nie zauważa, że dookoła trwa wojna. W czasie, gdy toczy się akcja książki, jej rówieśnicy w Polsce tracą rodziny, tuł...