Posty

Kto chce odszukać ulicę Czereśniową? - MARY POPPINS

Obraz
     Dokąd iść dowiesz się idąc, nie wcześniej                                                                          Theodor Roethke      Dziś będzie o oczywistościach. Ale Nieparyż powstał dla takich oczywistości . Właściwie Czereśniowa to jedna z pierwszych ulic miasta. Oczywiście nie ta wyrysowana na kartonie, zaprojektowana przez Rotraut Susanne Berner. Mówię o Czereśniowej, na której pod siedemnastką stoi dom państwa Banks. Do tego domu pewnego dnia przyjęto nianię, żeby opiekowała się Janeczką i Michasiem, Bliźniakami, a z czasem także małą Amelką. Chuda młoda dama z zadartym n...

En garde! - MUSZKATOWIE Grzegorza Gortata

Obraz
     W dzieciństwie sięgnęłabym po tę książkę ze względu na tytuł. Muszkatowie - kim będą bohaterowie, co się tak nazywają? Nowe słowo czuć byłoby czarodziejską gałką muszkatołową, w oczywistym trybie asocjacji brzmieniowych skojarzyłoby się z ukochaną literacką czwórką, poddanymi fajtłapowatego Ludwika XIII*. Książka Grzegorza Gortata nosi podtytuł Jeden za wszystkich, wszyscy za jednego .            Troje ich jest: jedenastoletni Sumo czyli Piotrek, chudy jak muszkieterska szpada, ośmioletni Tymon mózgowiec oraz pięcioletnia Tereska tupeciara zwana Muszką. Skazani na pobyt z nianią. Niania nie nazywa się Poppins tylko Aniela Zawada i poza surowością, nie przypomina niczym zadartonosej Mary. Anioła też nie przypomina. Zostawia dzieci bez opieki na kilka godzin przekonana, że ich rodzice niebawem wrócą z Londynu. Jednak na hasło "strajk w liniach lotniczych", ściąga do nich swoją siostrę. Jakież jest zdumienie dzie...

Szalony jak majowy zając - ZAJĄC I DZIECKO Doroty Gellner

Obraz
     Dorota Gellner to sprawdzona firma. Dzieci cieszy. Wesoła jest. Proza, wiersze, teksty piosenek, słuchowiska. Rymuje od lat wielu, także moje dzieciństwo brzmi Ogórkiem wąsatym i Zuzią, lalką niedużą . Z wielkiego dorobku cenię przede wszystkim W czepku urodzone z wariackimi obrazkami Kacpra Dudka, opowieść o dziecku znacząco innym od oczekiwań. Żarłocznym, ekspresyjnym, twórczym - trudnym do okiełznania. Jeszcze może Krawcowe i Gryzmoła. Bo tu widać literatkę-ryzykantkę, ekspresyjną i nieukładną.       Gellner rymuje nawet prozę, w czym zdecydowanie nie gustuję. Jeśli nie jest epiką ani prozą poetycką, rytmiczna i rymowana proza toczy się jak wózek na szynach, monotonnie postukując. Na szczęście teraz mam przed sobą nie rymy, a scenki, których sednem są dialogi. Ekscentryczna forma jak na twórczość dla dzieci, dlatego bardzo mnie zainteresowała. Dwie książeczki: Zając z 2010 roku, teraz wznowiony oraz Zając i dziecko , świeżutki...

Szacun, Marto Fox - ZOŁZUNIE

Obraz
     Przyznaję - czytałam Zmierzch . Musiałam zobaczyć, czy podziała na mnie to, czym jarają się nastolatki na całym świecie, a nawet ich mamusie. Co takiego ma Zmierzch , że porywa, jakie dziewczęce apetyty zaspokaja? Żenująco słaba i nudna powieść o narcystycznej Belli "co ja mam w sobie takiego, że on mnie wybrał, no co" Swan, stworzona przez dorosłą (trudno uwierzyć, ale tak!) pisarkę, gloryfikuje (w telegraficznym skrócie) stan dziewiczego napalenia. Kiedy czytałam, serdecznie się śmiałam. Bawi mnie, że siły rozpętane w amerykańskim miasteczku (wampiry, wilkołaki) są ekwiwalentem nastoletniego zakochania Belli i jaśnistego młodzieńca. Amerykański purytanizm wiodący do ocieractwa... Ale Meyer trafiła w jakieś sedno, zaspokoiła jakąś potrzebę - i tu się już nie ma z czego śmiać.        Pisałam niedawno o literaturze dziewczyńskiej, recenzując Anię Barbary Ciwoniuk i Julkę Iwony Wilmowskiej. Pokazywałam postulatywność powieś...

"Dziewczynka z cienia" Marty Ignerskiej i Jana Karpa

Obraz
     Leży przede mną kolejna książka z wydawanej przez Dwie Siostry serii mały koneser , prezentującej tekstowo-obrazowe wariacje na temat dzieł polskiej i światowej sztuki. Z którą to serią, przyznaję, mam kłopot, szukając dla niej odpowiednich rąk. W dorosło-czytelniczym życiu nie przepadam za słowem "koneser", podobnie jak za słowami "bibliofil" i "erudyta" - te słowa żyją z różnicy poziomów. Ekskluzja, tak jak wybrzydzanie na poziom odbiorcy, są mi obce. Jednak szkoła, bazując na zapaćkanych kolorami podręcznikach, nie jest w stanie wyedukować w podstawowym stopniu odbiorcy sztuki, o koneserstwie nie wspominając. Stąd cenię zacność inicjatywy - skąd? - ze strony rynku.       Autora tekstu Jana Karpa znam z Piosenki dla Karla , slapstickowej, rwanej komedii pomyłek z Bajki. Marta Ignerska to Prawdziwa bajka, Wszystko gra , u mnie - Różowy prosiaczek . Inspiracją tym razem jest Rozstrzelanie VIII (Surrealistyczne) Andrzeja Wróblewskiego....

"Mogłam zrobić więcej" - "Wszystkie moje mamy Renaty Piątkowskiej

Obraz
     Renata Piątkowska płodną pisarką jest. W roku ukazuje się kilka jej książek, ku rozochoceniu przedszkolaków i wczesnoszkolniaków. Pisze lepiej i gorzej, nieco produkcyjnie. Fanów ma wielu. Pewien bliski memu sercu niemal-sześciolatek do nich nie należy. A gust jest tym, co bezmiernie u czytelników szanuję, on w czasach nieksiążkowych potwierdza mi, że słowa jeszcze żyją. Gorący uzasadniony sprzeciw jest lepszy od wdrukowanego przez specjalistów (tych od marketingu i tych znienawidzonych przez Susan Sontag) letniego entuzjazmu.       Ten prawie-sześciolatek na dzisiejszą książkę Piątkowskiej jest jeszcze za mały, jednak kiedy będzie gotów (osiem, dziewięć lat), zamierzam go nią poczęstować. Należąca do serii "wojny dorosłych - historie dzieci" opowieść Wszystkie moje mamy zadziwiła mnie. Cieszę się z każdej nagrodowej nominacji, jaka się jej przydarzyła (obecnie empikowa nominacja do "przecinka i kropki"). Kibicuję książce z kilku prz...

O względności pojęcia "skrzat w uchu" - "Hilda i nocny olbrzym" Luke'a Pearsona

Obraz
     Kiedy ze względów zawodowych przerzucam stosy książek dziecięcych, rodzi się we mnie przekonanie, że wielu twórców uznaje tworzenie książek dla dzieci za dziedzinę, w której na skróty uda się wiele osiągnąć. Mam poczucie, że za tworzenie dla młodych często zabierają się ci, którzy w cichości wzdychają: "Boże, dałeś mi talent. Tylko dlaczego taki mały? Nikt nie bierze mnie poważnie - wystartuję w literaturze dla dzieci!" Że niby standardy tworzenia i kryteria oceny są znacząco inne od tych, które obowiązują przy pisaniu książek dla dorosłych. Bo dzieci się nie znają, a rodzicom wszystko jedno - byle czytały.         Tymczasem na setkach stron i morzu obrazków widzę, czym skutkuje brak szacunku dla odbiorcy, jakim jest dziecko. Skutkuje łatwizną i stereotypami, brakiem wyobraźni, nieoczyszczonym lub pretensjonalnie literackim językiem, grubym poczuciem humoru (nie ma to nic wspólnego ze slapstickiem, który w pewnym wieku ba...