Dziś jest pełnia - prześwituje spomiędzy gałęzi orzecha. Dziady. Dziewczynka z parku Barbary Kosmowskiej pasuje do zaduszkowego nastroju - j est o przeżywaniu żałoby. A także o wydobywaniu się ze smutku. Andzia straciła ojca. Nie zmarł nagle, ale c h orował, zdążył się więc pożegnać z ż o ną i có reczką . Codzienność mamy i Andzi głownie teraz składa się z braku: nie ma trzeciego, tego najdowcipniejszego partnera do chińczyka. Nikt nie mówi Andzi o ptakach. Nikt nie rozśmiesza, nie wyjada ciastek - ile by się dało, żeby powróciło nawet to, co wcześniej denerwowało! Mama stała się obca, oddalona ; z amknęła się w smutku jak w kokonie, który otwiera się tylko po to, żeby wypuścić na zewnątrz jej poczucie winy. Dziecko nawet nie może płakać. I b yłoby nie do zniesienia źle, gdyby nie fakt, że przed śmiercią tato szepnął Andzi na ucho coś specjalnego, powierz...
Katarzyna Wasilkowska opatrzyła Już, już! wstępem i posłowiem wyjaśniającym, skąd się wzięła powieść - z jej własnego przerażenia prawdziwą historią dziesięciolatki leczonej w szpitalu psychiatrycznym z uzależnienia od gier. Ale książka już w chwili wydania zaczęła funkcjonować w oszałamiającym kontekście: pandemii. Życie skurczyło się do mieszkań, internet stał się oknem na świat. Jak nigdy wcześniej martwimy się o to, jak na dzieci wpłynie izolacja i stałe podpięcie do komputera i smartfona* O Już, już! Katarzyny Wasilkowskiej napisano trafnie . Pisano, co mnie bardzo cieszy, nie tylko w sferze czytelników "profesjonalnych", ale też na serwisach i stronach, na których ponoć toczy się prawdziwe życie czytelników książek** Ode mnie też kilka słów. Czy wypada o tej książce pisać, oglądając ją od strony uznania dla konstrukcji? Sama pytam, więc sama odpowiadam: podwójnie tak. Po pierwsze dlatego, że od lat widzę książki dla ni...
O nowej książce Marcina Szczygielskiego dla dzieci , prócz tego, że znów rozbił bank i ponownie dostał główną nagrodę w konkursie im. Astrid Lindgren , wiedziałam tyle , że historia miała się dziać się w 1981 roku ( p aranoja była goła / z autobiografii grozą wiało ) , a miejscem akcji miał być p eerelowski sierociniec . Prawdziwe pole minowe ! Jak w książce dla dzieci trzy ci ężkie zagadnienia oddać wiarygodni e , ale nie u topić opowieści ani w ckliwiźnie , ani w trującej beznadziei ? Nęcąco zr ęczną z apowiedzią była okładka książki autorstwa Emilii Dziubak. Historie nie mieszkają w próżni, z pamięci wypłynęł a mi książka o domu dziecka , którą jako dz ie sięciolatka czytałam gdy u nas kończył się PRL : Niedzielne dzieck o Gudrun Mebs*. Sonntagskind , "niedzielne dziecko" to po niemiecku potocznie " szczęściarz" , jednak w książce Mebs wyrażenie to m iało drugie, gorzkie znaczenie. Niedzielne d...
niewesola piosenka o zimie
OdpowiedzUsuńpoetycko rozrywajaca
Yazoo - How Winter Kills
:))