Samotność Andzi
Dziś jest pełnia - prześwituje spomiędzy gałęzi orzecha. Dziady. Dziewczynka z parku Barbary Kosmowskiej pasuje do zaduszkowego nastroju - j est o przeżywaniu żałoby. A także o wydobywaniu się ze smutku. Andzia straciła ojca. Nie zmarł nagle, ale c h orował, zdążył się więc pożegnać z ż o ną i có reczką . Codzienność mamy i Andzi głownie teraz składa się z braku: nie ma trzeciego, tego najdowcipniejszego partnera do chińczyka. Nikt nie mówi Andzi o ptakach. Nikt nie rozśmiesza, nie wyjada ciastek - ile by się dało, żeby powróciło nawet to, co wcześniej denerwowało! Mama stała się obca, oddalona ; z amknęła się w smutku jak w kokonie, który otwiera się tylko po to, żeby wypuścić na zewnątrz jej poczucie winy. Dziecko nawet nie może płakać. I b yłoby nie do zniesienia źle, gdyby nie fakt, że przed śmiercią tato szepnął Andzi na ucho coś specjalnego, powierz...

Moim skromnym zdaniem to on się zaraz rozpłacze, drży mu broda;)
OdpowiedzUsuńa ja myslalem ze to strus an face
OdpowiedzUsuńbadz munch w nieznajej wersji
Złota bramo, odwróć komputer :))))
OdpowiedzUsuńAnonimie coś w tym jest, naprawde
Nie pomaga, też jest smutny;)))
OdpowiedzUsuńZłota Bramo, tak ma pulchne ale ponure usta a do góry nogami wąskie uśmiechnięte :))
OdpowiedzUsuń