O nowej książce Marcina Szczygielskiego dla dzieci , prócz tego, że znów rozbił bank i ponownie dostał główną nagrodę w konkursie im. Astrid Lindgren , wiedziałam tyle , że historia miała się dziać się w 1981 roku ( p aranoja była goła / z autobiografii grozą wiało ) , a miejscem akcji miał być p eerelowski sierociniec . Prawdziwe pole minowe ! Jak w książce dla dzieci trzy ci ężkie zagadnienia oddać wiarygodni e , ale nie u topić opowieści ani w ckliwiźnie , ani w trującej beznadziei ? Nęcąco zr ęczną z apowiedzią była okładka książki autorstwa Emilii Dziubak. Historie nie mieszkają w próżni, z pamięci wypłynęł a mi książka o domu dziecka , którą jako dz ie sięciolatka czytałam gdy u nas kończył się PRL : Niedzielne dzieck o Gudrun Mebs*. Sonntagskind , "niedzielne dziecko" to po niemiecku potocznie " szczęściarz" , jednak w książce Mebs wyrażenie to m iało drugie, gorzkie znaczenie. Niedzielne d...
oj kusisz kusisz nieparyzu
OdpowiedzUsuńkolejna nieprzeczytna ksiazka
jak glebocienie cudne
znane dzieki tobie
powinni ci placic za kuszenie smakiem tytulow
bo niegdy bym ich nie kupil gdy nie te recenzje
Przemiłe słowa. Ale jeżeli zachęcę do Bator, możesz być wkurzony, Anonimie :)
OdpowiedzUsuńOlech może nie czytaj, za to jeżeli będziesz miał okazję, przeczytaj "Krabata". Sama go dostałam, więc polecam, komu mogę. W tej opowieści Preusslera jest miłość, wspaniała męska przyjaźń i magia bez efektów specjalnych.
zapamietam zapamietam
OdpowiedzUsuńi dziekuje
a widzialas kto wygral w skody miesiecznych audiobookach lubimy czytac :))
widziałam, królowa :)
OdpowiedzUsuńsny
OdpowiedzUsuńsny byly piekne
fabuly podwojne
podwojne zycie snu
moze ktos wkleja osoby w zaprogramowane role
od przedwczoraj mysle o tych snach
nieparyskich podwojnych swiatecznych